Redakcja „Dziennika Polonijnego” na strajku szpularek: Wyjątkowe zaproszenie Jacka Czubaka

Redakcja „Dziennika Polonijnego” wybrała się do Żyrardowa. To właśnie tutaj w dziewiętnastowiecznej fabryce lniarskiej miał miejsce sławny na całą Polskę protest szpularek. On to został zainscenizowany na specjalnym wydarzeniu, przypominającym ten miniony czas.

File66ba290026166author202408121123
Ewa Michałowska-Walkiewicz
18 września, 2026
Strike head
Fot. Ewa Michałowska-Walkiewicz

Protest kobiet

Strajk szpularek w Żyrardowie, to szczególne wydarzenie w wyniku którego doszło do ostrych starć z wojskiem rosyjskim. Wydarzenie to miało miejsce w 1883 roku, kiedy to Polska była pod zaborami. Zamordowani wówczas zostali podczas wspomnianego strajku robotnicy żyrardowskich fabryk. To oni walcząc o swoje prawa stali się „polskimi ofiarami”, które oddały swoje życie podczas walk ze znienawidzonym zaborcą rosyjskim. To właśnie żyrardowscy robotnicy, upomnieli się mieli protestem o lepszy byt i uzyskania wyższych środków finansowych na rosnące potrzeby ich rodzin.

W kwietniu 1883 roku

W kwietniu 1883 roku, dyrekcja żyrardowskiej fabryki produkującej len „Hielle i Dittricha”, aby dla siebie pozyskać więcej środków pieniężnych zadecydowała o obniżeniu dniówki dla części pracujących tam robotnic. A mowa jest tutaj o siedemdziesięciu kobietach, ale solidarnie z nimi zastrajkowało aż 120 robotnic zatrudnionych w oddziale odpowiadającym za przygotowanie całej taśmowej produkcji. Oddział ten nazywał się szpulownią, a pracujące tam kobiety, potocznie  nazywano „szpularkami”. Jeden z właścicieli tego zakładu Dittrich, był nawet gotów odstąpić od ustalonego planu obniżek płacowych. Zdawał sobie on sprawę, że powstały w ten sposób paraliż szpulowni, mógł skutkować wstrzymaniem pracy całej fabryki. Propozycję ugody z robotnicami, przedstawił Dittrich całemu zarządowi, który rzecz jasna stanowczo ją odrzucił. Rozpoczął się zatem protest szpularek. Do protestujących robotnic wysłano na początek lubianego przez wszystkich robotników lekarza, sympatycznego Aleksandra Jawurka, który miał przekonać robotnice o zmianie ich stanowiska. Niestety to mu się stanowczo nie udało.

Na początku były groźby

W odpowiedzi na taką sytuację, właściciele fabryki przeszli do gróźb. Kilku szpularkom natychmiastowo wypowiedziano pracę, razem z ich mężami i ojcami. Groźba ta jak wiemy była poważna na tyle, że szybko wpłynęła na większy zakres  protestu. W tym samym czasie, policja dokonała pierwszych aresztowań strajkujących kobiet. Tłum jak wiemy szybko otoczył areszt, żądając wypuszczenia walczących o swoje prawa kobiet. W niedługim czasie, doszło nawet do obrzucenia kamieniami wartowników aresztu, przez mężów i narzeczonych osadzonych kobiet. W odwecie na taką sytuację, podoficer rosyjski nakazał oddać dwa strzały ostrzegawcze w powietrze, co jedynie doprowadziło zebrany tłum do wściekłości. Odpowiedzią na tę sytuację, w następnej kolejności były strzały do robotników. Zginęło wtedy dwóch robotników mających siedemnaście i dziewiętnaście lat. Trzeci  robotnik mający lat piętnaście, będąc postrzelony w klatkę piersiową zmarł dnia następnego. Rannych było o wiele więcej. Leczono ich jak nietrudno się domyśleć w domach, ponieważ ze szpitali mogli być oni natychmiast wyprowadzeni do aresztu.

W zaistniałej sytuacji

W tak niebywale niekorzystnej sytuacji, dowodzący akcją pomocnik gubernatora Martynow, kazał uwolnić przetrzymywane w areszcie kobiety. Fakt ten jednak nie zadowolił protestujących. Kilka dni później, protest zainicjowany przez szpularki, nabrał charakteru powszechnego, a tłum robotników w Żyrardowie wyległ na ulice miasta. Dochodziło też do częstych incydentów niszczenia maszyn fabrycznych. Policja i wojsko nie interweniowały w tej sytuacji. Akcje protestacyjne z chwili na chwilę nabrały siły, a szczególnie rzecz się miała podczas pogrzebu zastrzelonych chłopców.

Strike head
Fot. Ewa Michałowska-Walkiewicz

Z samego rana

Pogrzeb jak wiadomo odbył się we wczesnych godzinach rannych. W ramach protestu, w kondukcie żałobnym wzięło udział kilka tysięcy osób i o dziwo wzięła też w nim udział rodzina Dittricha. Niezwłocznie po pogrzebie rozpoczęła się akcja pacyfikacyjna wobec protestujących. Miasto podzielono na kilka rejonów, które gęsto obstawiono kordonami policyjnymi wraz z uzbrojonymi kozakami na koniach. W mieście wprowadzono stan wyjątkowy, a fala aresztowań znów ruszyła do przodu. W tym też czasie dyrekcja żyrardowskiej fabryki lniarskiej zgłosiła gotowość wypełnienia większości robotniczych postulatów. Strajk szpularek dopiął swego.

Redakcja „Dziennika Polonijnego” dziękuje panu Jackowi Czubakowi za zaproszenie na rekonstrukcję Protestu Szpularek w Żyrardowie.

Strike
Fot. Ewa Michałowska-Walkiewicz

Newsletter Dziennika Polonijnego

6 comments

Zostaw swój komentarz

Post
Filter