Współudział w 9,515 morderstwach sędziwego esesmana

Niemiecka prokuratura zarzuciła aresztowanemu dwa tygodnie temu byłemu strażnikowi w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau Hansowi Lipschisowi współudział w 9,515 morderstwach - podał niemiecki dziennik "Welt am Sonntag", cytowany przez Polską Agencję Prasową.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
21 maja, 2013
Post thumbnail default dark

Jak wynika z nakazu aresztowania, do którego dotarła redakcja “WaS”, Lipschis miał uczestniczyć w selekcji przywożonych do obozu więźniów, z których część – jako osoby niezdolne do pracy – kierowana była natychmiast do komór gazowych i zabijana.

“Prokuratura stoi na stanowisku, że Lipschis brał udział w co najmniej dziewięciu takich akcjach. Ustalono, że pochodzący z Litwy esesman miał służbę 24 stycznia 1943 r., gdy do obozu przybył transport z Theresienstadt w okupowanych Czechach, z którego 1 tys. 773 więźniów zostało natychmiast zgładzonych” – poinformowała niemiecka gazeta.

Służący jako strażnik od jesieni 1941 roku do likwidacji obozu w 1945 roku 93-letni były esesman konsekwentnie twierdzi, że pracował w Auschwitz jako kucharz i nic nie wiedział o popełnianych tam masowych zbrodniach.

Lekarze orzekli, że stan zdrowia Lipschisa jest dobry na tyle, aby mógł on pozostać w areszcie. Jego obrońca z urzędu Achim Baechle powiedział “WaS”, że nie spodziewa się, by proces mógł ruszyć wcześniej niż na jesienią, a sprawą otwartą jest to, czy jego klient będzie jeszcze zdolny do uczestniczenia w nim.

Według raportu Centrum Szymona Wiesenthala z 2013 roku Lipschis figuruje na czwartym miejscu na liście najbardziej poszukiwanych przestępców, służył w batalionie SS oraz “brał udział w masakrach i prześladowaniu niewinnych cywilów, głównie Żydów”.

– Niestety, dokładnych informacji, czym się zajmowali wartownicy z poszczególnych kompanii, nie mamy. Na tym m.in. polegał sposób tworzenia dokumentów przez SS: akt było bardzo wiele, ale brakuje w nich szczegółowych informacji – wyjaśnił w rozmowie z PAP szef archiwum w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau Wojciech Płosa.

“Po zakończeniu wojny Lipschis mieszkał początkowo w Niemczech Zachodnich, a następnie w latach 50. wyemigrował do Chicago w USA. Władze amerykańskie odkryły dopiero w 1983 r. jego nazistowską przeszłość i wydaliły go z kraju. Od tamtej pory były esesman przez nikogo nieniepokojony mieszkał w szwabskim miasteczku Aalen na terenie kraju związkowego Badenia-Wirtembergia. Aresztowanie Lipschisa jest wynikiem zintensyfikowania działań przez znajdujący się w Ludwigsburgu Centralny Urząd Ścigania Zbrodni Nazistowskich. Jego szef, prokurator Kurt Schrimm zapowiedział na początku kwietnia wdrożenie śledztwa przeciwko grupie 50 byłych strażników z Auschwitz-Birkanau i innych niemieckich obozów zagłady, którzy do tej pory uniknęli kary. Zdaniem Schrimma wydany w 2011 r. wyrok skazujący przeciwko strażnikowi z Sobiboru Johnowi Demjaniukowi, uznanemu za winnego współuczestnictwa w zbrodni pomimo braku dowodów na popełnienie konkretnych czynów, stworzyło nową sytuację prawną, umożliwiającą podjęcie kroków przeciwko innym strażnikom” – czytamy w depeszy PAP.

Kierownik projektu “Wymiar sprawiedliwości i zbrodnie nazistowskie” Frits Rueter z Amsterdamu zarzucił niemieckiemu wymiarowi sprawiedliwości opieszałość w ściganiu niższych stopniem zbrodniarzy hitlerowskich.

– Naraz podejmowana jest akcja na wielką skalę, po tym jak przez kilkadziesiąt lat w sprawie tej niemal nic nie zrobiono – powiedział holenderski prawnik tygodnikowi “Der Spiegel” (cytat za Polską Agencją Prasową).

Znacznie młodsi komunistyczni zbrodniarze mogą natomiast spać spokojnie, a nawet uchodzić za mężów stanu. Nikt ich nie ściga, uganiaja się za nimi jedynie dziennikarze.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter