“Władze parku chcą powołać międzynarodowe konsorcjum eksperckie, w którego skład wejdą specjaliści z trzech uniwersytetów: Rolniczego w Krakowie, Przyrodniczego w Lublinie i Medycyny Weterynaryjnej w Wiedniu” – czytamy w depeszy PAP.
– Zdecydowaliśmy się na wiedeński uniwersytet ze względu na bliskość, kraj górski i spojrzenie z zewnątrz, bez żadnych podejrzeń o stronniczość. Myślę, że różne środowiska uniwersyteckie wypracują ostateczne rozwiązanie i dadzą ostateczną opinię co do obciążenia koni. Władze parku nie wykluczają dalszych testów meleksów zimą, które będą mogły się odbyć już w nowym roku. Podejmujemy też prace nad opracowaniem prototypu napędu elektrycznego do istniejącego wozu konnego. Przetarg na wykonanie takiego napędu będzie ogłoszony w styczniu – dodał dyrektor TPN.
Jak już tutaj kilkakrotnie pisałem, obrońcy praw zwierząt oraz ekologowie twierdzą, że na drodze z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka dochodzi do przemęczania koni i żądają zastąpienia fasiągów meleksami. Z ich opinią nie zgadzają się eksperci, m.in. hipolodzy, hodowcy koni i weterynarze. Sprawą zajmuje się także sejmowa Komisja Przyjaciół Zwierząt.
Czy neutralni, a więc niezaangażowani w polskie spory naukowcy z Wiednia pogodzą zwaśnione strony? Obawiam się, że nie.
.jpg)
















