Wszyscy podpisani po pozwem mają wyższe wykształcenie, są to przedsiębiorcy, nauczyciele i dwóch dziennikarzy.
Wprawdzie reprezentująca ich kancelaria jest świadoma, że pozew nigdy nie trafi do prezydenta Rosji i zostanie odrzucony przez polski sąd, ale chodzi im o coś innego.
– Stresuje ich to, że F-16 latają nagle częściej nad Polską, ich koledzy w Węgorzewie zaobserwowali niecodziennie ruchy polskich wojsk, po autostradzie A4 jeżdżą jak nigdy wojskowe transporty… Ci ludzie po prostu zaczęli się bać, a ich zdaniem w XXI wieku cywilizowanym sposobem na walkę z takim stresem jest sąd. Obawa i strach mogą mieć negatywny wpływ na zdrowie i godność człowieka, jak najbardziej w świetle naszego prawa mogą stanowić podstawę do kierowania sprawy na drogę sądową – powiedział portalowi prawnik z kancelarii KKPW Kaczor Klimczyk Pucher Wypiór Radosław Skowron, który zgodził się reprezentować zestresowanych przed sądem.
“Powództwo będzie oparte na art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego. Zdaniem prawnika Władimir Putin narusza między innymi art. 3 i art. 12 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, art. 17 i art. 20 międzynarodowego paktu praw obywatelskich i politycznych oraz art. 8 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka” – czytamy w internetowym wydaniu “F” .
Powodzi zdają sobie sprawę, że ich pozew zostanie oddalony przez polski sąd a także przez Międzynarodowy Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, ponieważ głowy państw objęte są immunitetami.
– Ale nie chodzi o to, by zmusić prezydenta Rosji do odniesienia się do niego i do przeproszenia poszkodowanych za naruszenie ich dóbr osobistych w postaci godności, prawa do pokoju oraz zdrowia. Moi klienci są rozemocjonowani, ale nie oderwani od rzeczywistości. Chcą tym pozwem pokazać, że czują się bezradni, bezbronni i praktycznie opuszczeni przez państwo. To ich forma protestu. Głośna, by dotarła do rządzących – wyjaśnił Skowron.
“Trudno odrzucić ten argument, ale faktycznie – pomysł winien być raczej traktowany w kategoriach jeszcze jednego sposobu na wyrażenie protestu wobec obecności wojsk rosyjskich na Krymie” – napisano na stronie internetowej “Forbesa”.
















