“Właściciel zrobił pochodnię z kija zakończonego nasączonym benzyną materiałem. Pod gniazdem ustawił wiadro z wodą, licząc na to, że spadną do niego szerszenie. Efekt był zaskakujący – szerszenie nie odleciały, od ognia zajęły się natomiast pajęczyny i krokwie dachu. Ogień musieli gasić strażacy” – czytamy na stronie internetowej krakowskiej rozgłośni.
Gorlicka straż pożarna, która w ciągu trzech ostatnich miesięcy aż 300 razy wyjeżdżała do wezwań związanych z szerszeniami apeluje, aby ich gniazd nie usuwać samodzielnie, ponieważ rozjuszone owady często atakują, co może skończyć się tragicznie w przypadku wielokrotnego użądlenia jednej osoby.
Strażacy w Gorlicach jako jedyni w Polsce używają zaprojektowanego przez siebie specjalnego kombinezonu, który zabezpiecza ich przed szerszeniami, mogą więc podjąć skuteczną walkę z nimi bez zbędnego ryzyka. Stanowczo odradzają taką metodę przepędzania dokuczliwych owadów, jaką wybrał jeden z mieszkańców tego miasta.
Jerzy Bukowski
Korespondencja z Krakowa
dla Portalu www.Poland.us
















