“W Polsce zgodnie z art. 675 § 1 Kodeksu pracy telepraca jest pracą, która może być wykonywana regularnie poza zakładem pracy, z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu przepisów o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Telepraca ma takie same cechy jak tradycyjny stosunek pracy tj. odpłatność, osobiste świadczenie, podporządkowanie” – czytamy na jej blogu.
Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że telepraca przynosi ogromne oszczędności dla obu stron. Pracodawca obniża koszty związane z wyposażeniem i utrzymaniem stanowiska pracy, może też zatrudnić osoby mieszkające z dala od swojej siedziby. Pracownik korzysta z elastycznego czasu pracy, może ją łączyć z obowiązkami rodzinnymi i domowymi oraz minimalizować wydatki związane z koniecznością dojazdu do miejsca zatrudnienia.
“Jak pokazują badania telepracy boją się bardziej pracodawcy, a nie pracownicy. Brak kontroli wprowadza ich w zakłopotanie. Szefom wydaje się, że jeśli pracownik będzie się znajdował w obszarze ich bezpośredniej kontroli – to efekty pracy będą lepsze. Z badań wykonanych w 2010 roku wynika, że jedną z podstawowych barier hamujących rozwój w Polsce telepracy jest przyzwyczajenie do tradycyjnej metody pracy. Teraz ruch po stronie prezydenta miasta. Może warto się zastanowić, a może i warto wprowadzać takie rozwiązania. Może też warto zasugerować taką możliwość urzędnikom miasta i zapytać. Może będą chcieli?” – napisała dr Małgorzata Jantos.
Ciekawe, co powiedzą na tę oryginalną propozycję inni radni i prezydent Krakowa.
















