Mężczyzna poddał się dobrowolnie karze, którą sam zaproponował.
Przedmioty te znalazł na terenie tzw. Kanady, czyli budynku, w którym składowane były przedmioty odbierane więźniom.
Obiekt został podpalony tuż przed opuszczeniem obozu przez niemieckich strażników.
“Kai-Florian B. spostrzegł w ziemi przedmioty, zaczął je odkopywać i chować do torby. Zauważył to pracownik ochrony. Niemiec został doprowadzony na komisariat, a później do prokuratury. Od razu przyznał się do winy, przeprosił i przekonywał, że nie wiedział, że dokonał przestępstwa. Tłumaczył, że przedmioty chciał zabrać, by później na lekcji pokazywać swoim uczniom” – czytamy na stronie internetowej krakowskiej rozgłośni.
Nie jest to pierwszy, ale trzeba mieć nadzieję, że już ostatni tego typu przypadek na terenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.
















