Ryba-piła i koralowiec w bagażu

Nastał czas masowych wyjazdów Polaków na egzotyczne wyprawy wakacyjne. A jeśli jedzie się gdzieś daleko, w atrakcyjne i budzące zazdrość dalszej rodziny oraz znajomych z pracy miejsce, to aż człowieka korci, żeby przywieźć stamtąd jakąś oryginalną pamiątkę, którą będzie można zaimponować krewnym i przyjaciołom podczas towarzyskich spotkań.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
17 lipca, 2011
Post thumbnail default dark

Aby uniknąć nieprzyjemnych scen na granicy (zwłaszcza na lotnisku, gdzie bagaż główny jest prześwietlany, a podręczny skrupulatnie przeglądany), warto jednak zapoznać się z przepisami celnymi. Inaczej dumnego globtrotera może spotkać przykra niespodzianka.

O takich dwóch przypadkach poinformowało właśnie Radio Kraków-Małopolska. Na lotnisku w Balicach celnicy zarekwirowali powracającym z dalekich wojaży turystom dwa fragmenty szkieletu ryby-piły i cztery kawałki rafy koralowej.

Mieszkaniec Tarnowa wracał z Australii i wiózł ze sobą dwa sześćdziesięciocentymetrowe ostrza z pyska ryby-piły, których używa ona do ogłuszania i zabijania ofiar, a Ślązak taszczył z Seszeli fragmenty koralowca, jeden o wadze ponad trzy i pół kilograma.

Obaj zapewne myśleli, że bez problemów przejdą przez kontrolę celną, upychając cenne pamiątki w środku toreb bądź waliz, zapomnieli jednak, że podczas prześwietlania bagażu głównego urządzeniem rentgenowskim wprawne oko funkcjonariusza natychmiast wychwytuje nietypowe przedmioty.

Pracownicy krakowskiej Izby Celnej przyznali w rozmowie z dziennikarzem lokalnej rozgłośni, że rybie ostrza to prawdopodobnie pierwsze takie okazy znalezione w bagażu powracającego do Polski rodaka (fragmenty rafy koralowej już się zdarzały, ale nie o tak imponujących rozmiarach i wadze), a jej rzecznik przypomniał i przestrzegł zarazem, iż wwożenie do Polski kawałków ciał i kości należących do gatunków zagrożonych wyginięciem jest zabronione przez Konwencję Waszyngtońską, którą honoruje także nasz kraj.

Lepiej więc, a przede wszystkim bezpieczniej, przywieźć do domu z egzotycznych wojaży jakiś drobiazg, którego nie wykryją promienie rentgenowskie na lotnisku i nie znajduje się on na żadnej liście przedmiotów objętych zakazem wywożenia z danego miejsca. Ot, choćby muszelkę znad Morza Śródziemnego, kamyk z Akropolu (podobno tonami przywozi się je tam co pewien czas z okolicznych kamieniołomów, a turyści cieszą się, że mają pamiątkę z czasów Sokratesa), czy bryłkę soli z Morza Martwego. A najlepiej butelkę dobrego trunku, bo nią najlepiej rozweseli się towarzystwo przy stole w długie jesienno-zimowe wieczory.

Jerzy Bukowski

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter