Węgrzyn twierdzi, że ma bardzo dobre osobiste wspomnienia ze wspólnych ognisk i śpiewów z rosyjskimi motocyklistami i że to całkiem normalni ludzie, chociaż wychowani w innej tradycji, a w Polsce rozpętano przeciw nim histeryczną nagonkę.
Gdy w TV Republika redaktor naczelny portalu Niezalezna.pl Grzegorz Wierzchołowski zwrócił Węgrzynowi uwagę, że “Nocne Wilki” utworzyły oddziały rosyjskiej “samoobrony” na Krymie i przyczyniły się do powołania w Sewastopolu promoskiewskiej administracji, komandor Rajdów Katyńskich odrzekł, iż nie widzi w tym nic złego.
Węgrzyn daje też jasno do zrozumienia, że niewpuszczenie tej grupy do Polski lub zaatakowanie jej na naszej ziemi przez rodzimych motocyklistów lub nacjonalistów może poskutkować w przyszłości odmową wydania wiz uczestnikom Rajdów Katyńskich. Dlatego jest przeciwnikiem wszelkich działań skierowanych przeciw “Nocnym Wilkom”.
Tymczasem lider tej grupy Aleksander Załdostanow-“Chirurg” powiedział Superstacji:
– Są w Polsce potomkowie ludzi, którzy doszli z Armią Czerwoną do samego Berlina, wyzwalali polskie miasta, przekraczali Wisłę. Ale wiemy również, że są potomkowie tych, którzy służyli w oddziałach niemieckiej policji. I są potomkowie tych, którzy przyswajali sobie prawo to tego, żeby nazywać się młodszymi aryjczykami i służyli Niemcom.
Jak dowiedziała się “Gazeta Wyborcza”, ostatnim etapem przejazdu “Nocnych Wilków” przez Polskę będzie najprawdopodobniej Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau, ponieważ uczestnicy rajdu organizowanego z okazji 70. rocznicy rozgromienia hitlerowskich Niemiec ponoć chcieliby w ten sposób dać odpór ministrowi spraw zagranicznych Grzegorzowi Schetynie, który podpadł Kremlowi wypowiedziami o wyzwalaniu tego obozu przez Ukraińców.
Dyrekcja Muzeum przyznaje, że na 29 kwietnia dokonano rezerwacji zwiedzania dla grupy Rosjan i można się domyślać, że chodzi właśnie o “Nocne Wilki”.
















