Nie tak drzewiej bywało…

"Rzadko na moich wargach - Niech dziś to warga ma wyzna - Jawi się krwią przepojony, Najdroższy wyraz: Ojczyzna."

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
11 listopada, 2013
Post thumbnail default dark

Coraz częściej przychodzi mi na myśl ten piękny wiersz Jana Kasprowicza zaczynający się od zacytowanej strofy. Coraz rzadziej mam też ochotę na uczestnictwo w uroczystościach patriotycznych, w których wszyscy głośno krzyczą “Polska”, a potem równie donośnie (a nawet bardziej) obrzucają się wyzwiskami. Coraz mniej podobają mi się rocznicowe ceremonie, które z takim zapałem i radością współorganizowałem w Krakowie w latach 80. z przyjaciółmi z harcerstwa i z kręgów piłsudczykowskich. Coraz większym niesmakiem napawają mnie spotkania pod wysokimi patronatami, podczas których widzę ludzi odświętnie odmieniających przez wszystkie przypadki pojęcia całkowicie obce im w praktyce codziennego działania.

A przecież jeszcze nie tak dawno przygotowywałem się do krakowskich obchodów zakazanego przez komunistyczny reżim PRL Święta Niepodległości 11 Listopada ze wzruszeniem, dumą i poczuciem uczestnictwa w czymś ważnym, jednoczącym Polaków (poza zawodowymi sługusami narzuconej nam władzy). Wiedziałem, że w pochodzie z Wawelu pod grób Nieznanego Żołnierza na placu Matejki – bez względu na to, czy zdołamy tam dotrzeć -spotkam szlachetnych ludzi o różnych poglądach politycznych, które tego dnia pójdą jednak w zapomnienie w przyjacielskim zbrataniu polskich dusz.

I kiedy maszerujący w jednym rytmie patriotyczny tłum wznosił okrzyk: “Tu jest Polska!”, nikt nie miał wątpliwości, że ma do niego prawo każdy, kto swoim postępowaniem udowadnia jak bliskie są mu narodowe imponderabilia. Szliśmy zgodnie i pogodnie, zdecydowanie i wesoło, razem, a nie obok siebie.

Co pozostało z tamtej atmosfery, z tamtych uczuć, z tamtego entuzjazmu? Nie powiem, że nic, ale doprawdy bardzo niewiele. Wybaczcie więc, przyjaciele z dawnych lat, że nie chcę dzisiaj maszerować z jednymi z was przeciw drugim, skoro tyle razy podążaliśmy wspólnie ku tym samym celom.
Niech więc na koniec tej gorzkiej, świątecznej refleksji wybrzmi ostatnia zwrotka wiersza mojego ulubionego poety:

“W mej pieśni, bogatej czy biednej –
Przyzna mi ktoś lub nie przyzna –
Żyje, tak rzadka na wargach,
Moja najdroższa Ojczyzna.”

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie na stronie internetowej Radia RMF.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter