“Długopis to niby drobny przedmiot, ale w procesie wyborczym posiadający kluczowe znaczenie. Pokazały to chociażby ostatnie wybory samorządowe, gdzie w niektórych komisjach rozłożono długopisy z bardzo mocnym i rozlewającym się tuszem. W efekcie – ponieważ karty wyborcze miały kształt książeczek – tusz ze znaku X postawionego na jednej ze stron w jednej z kratek, przebijał także na inne. I podczas liczenia, wiele takich głosów komisje uznały za nieważne. Weźmy swoje własne, sprawdzone długopisy, idąc zagłosować 10 maja” – napisał na Facebooku.
Inicjatywę Rybickiego poparło już w sieci ponad 120 tysięcy internautów, co świadczy o poważnym braniu pod uwagę przez część wyborców (głównie popierających Andrzeja Dudę) możliwości dokonywania masowych fałszerstw na rzecz Bronisława Komorowskiego.
“Gazeta Polska” wydrukowała w ostatnim numerze szczegółowy instruktaż dla mężów zaufania i członków obwodowych komisji wyborczych z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Tworzą oni powołany przez tę partię Korpus Ochrony Wyborów. Ich zadaniem będzie sprawdzenie, czy urna jest pusta przed zapieczętowaniem, a po zakończeniu głosowania odpowiednio zabezpieczona, a także czy liczone są niewydane karty do głosowania i podpisy na listach wyborców.
W niedzielę działać też będzie Ruch Kontroli Wyborów powołany przez sztab Grzegorza Brauna.
Nasuwa mi się jedna, ale bardzo smutna refleksja: jakież słabe i nie budzące zaufania swoich obywateli musi być państwo, w którym stosuje się takie oddolne formy kontroli najważniejszego aktu demokracji, jakim są wybory.
















