Sprawa dotyczyła słów, które miały paść z ust krewkiej parlamentarzystki 17 grudnia 2014 roku, kiedy podczas głosowań jadła ona posiłek na sejmowej sali obrad, co wywołało zamieszanie.
“ówczesny poseł Twojego Ruchu Andrzej Rozenek stwierdził np., że Pawłowicz zamienia Wysoką Izbę w bar mleczny i poprosił, by posłanka wyniosła brudne naczynia. Jarosław Kaczyński z kolei apelował do marszałka, aby przywołał do porządku <grubiańską część sali>” – przypomniał portal.
Olejnik napisała relację z tego wydarzenia na portalu “GW”, przytaczając słowa, które rzekomo padły z ust posłanki PiS, a które nie znalazły się w stenogramie z obrad. W tekście dziennikarki znalazły się zdania: “Werbalna zapaśniczka sejmowa…zwyzywała posłów i marszałka Sejmu”, “W środę krzyczała do posłów: <Ty chamie, stul pysk!>, a do marszałka Sejmu: <Zamknij ryj!>.”
Prof. Pawłowicz pozwała Olejnik do sądu zarzucając jej kłamstwo, czego dowodem był stenogram. Sąd przyznał jednak rację dziennikarce.
Monika Olejnik nie znalazła czasu, by porozmawiać z Newsowi.pl., a Krystyna Pawłowicz powiedziała portalowi krótko:
– Nie będę tego komentować do czasu aż sprawa się nie zakończy.
















