Schetyna zapewnił, że Polska nie da się podzielić ani zbudować “jakiegoś złego kontekstu tej sprawy”.
– Wolałbym, by prezydent Krakowa Jacek Majchrowski w sposób bardziej stonowany odpowiadał na zaczepki rosyjskie – dodał Schetyna.
Dobrze, że minister spraw zagranicznych zabrał głos w tej sprawie, ale nie bardzo rozumiem, dlaczego gani profesora Majchrowskiego, który pytany przez dziennikarzy o pomysł Rosyjskiego Towarzystwa Wojskowo-Historycznego odpowiedział:
– Mamy do czynienia z najeźdźcami. Nie widzimy powodów do stawiania im pomników. Podobnie, jak nie czcimy pomnikami najeźdźców z Wehrmachtu, tak samo nie będziemy czcić pomnikami najeźdźców bolszewickich.
W podobnym duchu wypowiedział się w Radiu RMF FM doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego do spraw historycznych prof. Tomasz Nałęcz:
– Żaden naród pomników najeźdźcom nie stawia. Proszę poszukać w Rosji pomników Wielkiej Armii Napoleońskiej, pomników Wehrmachtu… To byli w 20. roku najeźdźcy.
I o to chodzi.
















