List otwarty do wicepremiera Glińskiego

Szanowny Panie Ministrze, Kilka dni temu zorganizowano manifestację, na której różnego rodzaju przedstawiciele tzw. zawodów artystycznych, celebryci i aktorzy (lub odwrotnie), reżyserzy i dyrektorzy teatrów, krytycy i znawcy mediów - krzyczeli: "nie oddamy wam kultury".

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
13 października, 2016
Post thumbnail default dark

Co to właściwie znaczy w XXI wieku, w 70 lat po słynnej książce, w której jej autorzy udowodnili, że kreowanie dóbr kultury w dobie środków masowego przekazu podporządkowana jest tym samym prawom co produkcja przemysłowa.

Funkcjonowanie przemysłu dóbr kultury, a raczej kultury masowej nie różni się prawie niczym od funkcjonowania dóbr materialnych, gdzie ciągłe inwestycje – a więc kapitał – odgrywa rolę podstawową. Każdy towar czy to będzie Doda czy najnowszy model Forda, Joanna Krupa czy kolejna wersja systemu Windows wymaga ciągłej reklamy i obróbki – nasze celebrytki by sprzedać swoją osobę stacjom telewizyjnym, czy portalom społecznościowym opowiadają o swoich intymnych przeżyciach w łóżku z kochankami czy mężami (publika woli kochanków), twórcy systemu Windows zdradzają sekrety produkcji, zakulisowe walki o władze w firmie byle tylko przyciągnąć uwagę konsumentów. Większa uwaga konsumentów jest równoznaczna z większym zyskom.

To jest prawo kapitalizmu w dobie społeczeństwa informacyjnego. Dlatego slogan: “nie oddamy wam kultury” ma podwójny sens – po pierwsze oznacza “nie oddamy wam pieniędzy”, to my i tylko my “twórcy kultury” decydujemy w co inwestować pieniądze podatnika, po drugie to my sprawujemy dyktaturę nad “uwagą” konsumenta, to my go wychowujemy i to my kierujemy jego zainteresowaniami. Przy czym twórcy kultury masowej twierdzą, że fundamentem współczesnej kultury są problemy związane z zanikiem różnic między kobietą i mężczyzną – widzimy to codziennie na ekranach telewizorów – oraz problemy związane z cielesną ekspresją ludzkiej jednostki.

Człowiek jest ciałem i tylko ciałem. Człowiek nie ma duszy. W średniowieczu miał duszę. W wieku XIX miał świadomość. W XXI wieku człowiek nie ma duszy i nie ma świadomości – jego pamięć jest umiejscowiona w komputerze. Kultura w XXI wieku stała się swoim własnym zaprzeczeniem. Unicestwiła pamięć, a wraz nią historię.

Historia w kulturze XXI wieku nie istnieje. Jak w takiej sytuacji zainteresować twórców kultury naszą historią? Moim zdaniem tylko w jeden sposób: zadać sobie pytanie czy w historii Polski problem ciała – najlepiej pięknego ciała kobiety – miłości fizycznej, seksu nie odgrywał roli w decydujących momentach naszych dziejów. I ten kto zna historię naszego kraju odpowie natychmiast – ależ tak, największe wydarzenie w historii naszego kraju, unia polsko-litewska – miało drugie dno, wielką miłość królowej Jadwigi do Wilhelma Habsburga, do tego stopnia wielką, że Jadwiga postanowiła ze swoim faworytem pójść do łóżka. Jadwiga na dźwięk słowa “Jagiełło” – dostawała spazmów nienawiści. Kochała innego. Zamknięta w wieży, spuściła się po sznurze by się spotkać ze swoim ukochanym. Polscy panowie jednak byli czujni i nie dopuścili do spotkania. Unia polsko-litewska została zawarta, Jadwigę zmuszono do małżeństwa z Jagiełła. Na trupie młodej, pięknej kobiety wyrosła wielkość Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Jadwigę zamordowano, ale dzięki jej śmierci, jej tragedii – Polska i Litwa mogły pokonać Zakon Krzyżacki.

Opowiedzieć historię największego wydarzenia w naszych dziejach i największego zwycięstwa militarnego, z punktu widzenia gwałtu – dosłownego, bo przecież z punktu widzenia dzisiejszego systemu wartości Jagiełło musiał ją gwałcić – dokonanym przez Polskę i Litwę na niewinnej, pięknej dziewczynie. Podejrzewam, że ta tragiczna piękna historia nie wzbudza zainteresowania naszych polityków dlatego, że Jadwiga kochała się w Habsburgu. Jak wyglądała noc poślubna Jadwigi i Jagiełły? Bił ją. Jak i czym? Kiedy zrozumiemy, że królowie to kozły ofiarne, skazywane na śmierć przez narody nad którymi ponoć panowali?

Ten temat – temat ciała niewinnej dziewczyny gwałconej przez brutalnego barbarzyńcę w imię wielkości Polski, współgra z współczesnymi wyobrażeniami tzw. twórców kultury na temat historii. Historia jest bezwzględna. Historia jest okrutna, ale czasami jak w sierpniu 1980 roku na Wybrzeżu pokazuje swoją jaśniejszą stronę. Wtedy ludzie, którzy dokonywali zwrotu w historii Polski i Europy byli aniołami w porównaniu np. z magnatami polskimi z końca XIV wieku. W ciągu ostatnich lat splugawiono ją do tego stopnia, że ci – np. ja – którzy chcieliby o niej pisać, nie mogą wystukać jednego zdania na klawiaturze. Wspólnym wysiłkiem zniszczyliśmy nasze i światowe dziedzictwo kulturowe jakim był strajk sierpniowy i okres legalnej “Solidarności”. Wałęsa w publicystyce prawicowej pełni rolę “karła reakcji”, odpłaca się podobnie. Ta atmosfera nienawiści – podsycanej przez obie strony – jest w pewnym wymiarze gorsza od cenzury, bowiem pozbawia nas tego wszystkiego co w naszej kulturze i historii najlepsze.

Dlatego my ludzie normalni, broń Boże “twórcy kultury”, lecz próbujący pisać, bo tylko wtedy odzyskujemy poczucie wolności i poczucie ryzyka związanego z twórczością, musimy bronić naszej historii i naszej kultury przed zgrają manifestantów, którzy obrzucali Pana wyzwiskami, ale także przed zgrają urzędników z IPN, którzy niszczą naszą historię. Dlatego spróbowałem w metaforycznej formie opisać fenomen “Solidarności” – kto ciekaw niech zajrzy do kwartalnika Akcent nr. 3 z br. lub przeczytać fragment opowiadania pt. “Donos czyli opowieść o pisaniu” – utwór dedykowałem L. Wałęsie.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter