“Sąd Apelacyjny podtrzymał stanowisko sądu pierwszej instancji z kwietnia br., że Legutko naruszył dobra osobiste wrocławskich licealistów – autorów petycji o usunięcie symboli religijnych ze szkoły – nazywając ich m.in. <rozwydrzonymi smarkaczami>. Na mocy wyroku sądu europoseł powinien zamieścić przeprosiny w <Gazecie Wrocławskiej> i <Gazecie Wyborczej>. W treści powinien napisać, że bardzo przeprasza panią Zuzannę Niemier i pana Tomasza Chabinkę za użycie pod ich adresem w rozmowie z dziennikarzami obraźliwych słów o tym, że są <rozpuszczonymi smarkaczami>, a ich działania <typową szczeniacką zadymą> oraz za nazwanie ich <rozwydrzonymi i rozpuszczonymi przez rodziców smarkaczami>. Europoseł powinien też wyrazić <szczere ubolewanie, że jego słowa naruszyły dobre imię i godność osobistą powodów> oraz zapłacić 5 tys. zł na cele społeczne” – czytamy w depeszy PAP.
Opisywana przeze mnie tutaj kilkakrotnie sprawa dotyczy petycji złożonej w listopadzie 2009 roku przez ówczesnych uczniów klasy maturalnej XIV LO we Wrocławiu (obecnie studentów warszawskich uczelni) dyrektorowi szkoły z prośbą o usunięcie symboli religijnych z terenu placówki w nawiązaniu do wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który uznał, że umieszczenie ich stanowi naruszenie wolności sumienia gwarantowanej przez Europejską Konwencję Praw Człowieka.
W szkole odbyła się debata na ten temat, ale symbole religijne pozostały na swoich miejscach. Legutko ostro skomentował w publicznych wypowiedziach postępowanie uczniów, którzy pozwali go za nie do sądu. Europoseł zasłonił się immunitetem, ale zdaniem sądu jego sformułowania nie mieściły się w zakresie sprawowanej przez niego obecnie funkcji.
“Przed sądem Legutko wyjaśnił, że był oburzony sprawą petycji, o której dowiedział się od dziennikarzy. Działanie licealistów nazwał agresywnym, arbitralnym i bezprawnym. Wskazywał, że sprawa obecności krzyży w szkołach jest uregulowana rozporządzeniem MEN, więc było to działanie sprzeczne z prawem; ponadto wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Lautsi przeciwko Włochom, na który powoływali się licealiści, dotyczył kraju z innym systemem prawnym. Jego pełnomocnik podnosił, że uczniowie stali się uczestnikami debaty publicznej, w której używa się ostrych sformułowań” – przypomniała PAP.
Sąd pierwszej instancji uznał, że Legutko ponad wszelką wątpliwość naruszył dobra osobiste powodów, a jego wypowiedzi pod ich adresem były nadmierne i niestosowne, choć z racji wieku, doświadczenia oraz pozycji powinien był zachować powściągliwość i rozwagę.
“W uzasadnieniu wskazał, że petycja uczniów stanowiła przejaw wolności do wyrażania poglądów w debacie publicznej dotyczącej miejsca symboli religijnych w życiu publicznym. Stwierdził także, że materiał sprawy jednoznacznie wskazuje na <ponadprzeciętne i zasługujące na głęboką aprobatę”> zaangażowanie powodów w życie publiczne, ich wrażliwość na społeczne problemy i dojrzałość poglądów” – czytamy w depeszy PAP.
Pełnomocnik europosła w apelacji od wyroku podnosił m.in., że uczniowie “mieli swoje 5 minut w debacie publicznej” i na kilka dni stali się osobami publicznymi, zatem wypowiedzi posła były uprawnione.
Sąd Apelacyjny nie podzielił tych argumentów i oddalił apelację. Strony nie stawiły się na rozprawę. Reprezentujący pozwanego europosła mecenas Andrzej Kubas zapowiedział wniosek o kasację, ponieważ – jego zdaniem – “rozstrzygnięcia wymagają kwestie ważne dla debaty publicznej”.
Sprawa była objęta Programem Spraw Precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Jerzy Bukowski
Korespondencja z Krakowa
dla Portalu www.Poland.us











