Wprawdzie weteran domagał się od Skarbu Państwa 2 milionów złotych, ale jego adwokat Piotr Sławek przyznał w rozmowie z Radiem RMF FM, że i tak czuje satysfakcję, bo ten wyrok ma historyczne znaczenie.
– Po raz pierwszy sąd w Polsce uznał, że za szkody poniesione na misjach zagranicznych należy się zadośćuczynienie i odszkodowanie – podkreślił.
Saczek nie mógł przyjechać na ogłoszenie wyroku, bo przebywa w szpitalu. Jak dowiedział się reporter RMF, jego stan zdrowia nie poprawia się, ma uszkodzony rdzeń kręgowy i cierpi na niedowład nóg.
“27 lipca 2010 r. w Afganistanie Rosomak, którym Mariusz Saczek jechał z sześcioma innymi żołnierzami wjechał na minę pułapkę. W wyniku wybuchu Saczek miał w trzech miejscach złamany kręgosłup, uszkodzony rdzeń kręgowy. To spowodowało niedowład nóg. W szpitalu spędził dwa lata” – czytamy na stronie Radia.
















