Jedni uważają, że jest to przemyślana taktyka Kaczyńskiego, który wie, że jego jawne poparcie dla Andrzeja Dudy mogłoby mu bardziej zaszkodzić niż pomóc i dlatego wycofał się w cień, nakazując to samo Antoniemu Macierewiczowi i innym radykałom w PiS. Drudzy twierdzą, że w ten sposób szkodzi młodemu politykowi z Krakowa, który w ostatnich dniach kampanii złapał zadyszkę i przydałoby mu się zdecydowane wsparcie prezesa.
Na Dudę mozolnie pracuje na niego cały aparat partyjny. Jeśli tak, to naturalnym byłoby mocne poparcie Kaczyńskiego. Jego nieobecność w kampanii każe się poważnie zastanowić, czy prezesowi naprawdę zależy na zwycięstwie Dudy, czy też jest on niemile zaskoczony jego nadzwyczaj dobrymi sondażami, bo tak naprawdę chodziło mu jedynie o to, aby namaszczony przezeń polityk uzyskał przyzwoity wynik, ale nie wygrał wyścigu o prezydenturę, ponieważ dla prezesa najważniejsze są jesienne wybory parlamentarne.
Jeżeli Kaczyński w ostatnich dniach mocno nie wesprze kandydata PiS, zwolennicy różnych teorii spiskowych będą mieli pole do popisu.
















