“Ostatnia z nich, przeprowadzona siłami 12 tysięcy banderowców, zakończyła się rozbiciem atakujących band, które straciły ponad 400 zabitych” – czytamy w interpelacji.
Dowódcą samoobrony był podoficer Wojska Polskiego Henryk Cybulski ps. “Harry”, który zesłany w lutym 1940 roku na Syberię po brawurowej ucieczce i przejściu w 8 tygodni kilku tysięcy kilometrów, wrócił do rodzinnej wsi. Komendantem cywilnym został inny podoficer Ludwik Malinowski rodem spod Łodzi.
“Trwanie Przebraża – polskiej fortecy w banderowskim morzu to fenomen. Dowódcy stworzyli ufortyfikowany obszar, obwiedziony zasiekami ze zbieranego na pobojowiskach drutu kolczastego, okopami, bunkrami i gniazdami karabinów maszynowych. Wewnątrz niego żyli ludzie, których trzeba było obronić, nakarmić, ogrzać i leczyć. To w Przebrażu, we własnej rusznikarni, nie tylko reperowano będącą na wagę złota broń, ale i produkowano pistolety maszynowe Sten” – przypomnieli w interpelacji posłowie Jóźwiak i Rzymkowski.
Pomysł poparł ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, pisząc na swoim blogu:
Dobrze, że w polskich szkołach dzieci uczą się o bohaterstwie obrońców Westerplatte, Warszawy czy Tobruku w Libii. Szkoda jednak, że o identycznym bohaterstwie samoobrony kresowej już nie. Niestety bowiem prawda o bohaterstwie polskich chłopów z Kresów była niewygodna tak w PRL, jak i w Trzeciej RP. Najwyższy czas ją przywrócić.
















