Jeżeli jednak Kukiz rzeczywiście chce przystąpić do budowy poważnego ugrupowania przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi, to nie powinien angażować się po stronie żadnego z kandydatów, ponieważ jego popularność wyrosła na gwałtownie rosnącej fali oddolnego sprzeciwu młodych ludzi przeciw całemu politycznemu establishmentowi symbolizowanemu dla nich przez prawie wszystkie partie z Platformą Obywatelską oraz Prawem i Sprawiedliwością na czele. Gdyby postanowił poprzeć Andrzeja Dudę, albo Bronisława Komorowskiego mógłby zostać okrzyknięty zdrajcą przez sporą część spośród swoich obrażonych na Polskę AD 2015 wyborców oczekujących odeń, że pozostanie sobą i nie da się nikomu kupić.
Być może optymalnym rozwiązaniem byłoby dla Kukiza wezwanie tych, którzy zaufali mu w pierwszej turze wyborów, aby masowo poszli do urn 24 maja i świadomie oddali nieważny głos. Udowodniliby w ten sposób, że są zatroskanymi o los Rzeczypospolitej obywatelami, zademonstrowali wolę trwania przy swoim przywódcy i pozwolili mu po raz drugi policzyć armię, jaką w tej chwili dysponuje. Zważywszy na to, że w drugiej turze mało będzie wyborców oddających nieważne głosy, łatwo byłoby ustalić aktualną liczbę jego zwolenników.
Czy Paweł Kukiz wystosuje do nich taki apel?
















