“Kraków jako miasto turystyczne posiada jeden ciąg pieszy do atrakcyjnego spacerowania. Jest nim ciąg Drogi Królewskiej od Barbakanu przez Rynek po Wawel i jest on krótszy od drogi pieszej w Kopenhadze reklamowanej tam jako najdłuższa droga piesza w Europie. To za mało, aby zapewnić pieszym godne warunki przemieszczania. Uważamy, że sprawy ruchu pieszego w Krakowie są w niedostatecznym stopniu dostrzegane, o czym świadczy blokada chodników przez parkujące samochody. W wielu miejscach matki z wózkami dziecięcymi i niepełnosprawni na wózkach nie są w stanie pokonać tych barier, a wysokie krawężniki uniemożliwiają wjazd na chodniki. Interwencje Straży Miejskiej, do której wielokrotnie zwracaliśmy się, nie są w stanie sprostać przeciwdziałaniu zawłaszczania miasta, a szczególnie przestrzeni pieszej przez samochody. Komfort i korzyści z samochodu są tylko iluzją. Iluzją przysłaniająca zdrowie każdego z nas. Pragniemy zauważyć że są miasta w Polsce jak Lublin i Wrocław, które serio traktując prawa i zdrowie pieszych takiego pełnomocnika powołały” – napisali ekolodzy w apelu do prezydenta.
Z odpowiedzią trzeba poczekać na powrót prof. Majchrowskiego z urlopu, ale zdaniem specjalistów należy ograniczać ruch w centrum, chociaż niekoniecznie w tak drastyczny sposób.
“- Można wprowadzać zakaz wjazdu na niektórych ulicach, ale uwzględniając mieszkańców, którzy powinni dojechać i gdzieś zaparkować. Reprezentacyjne ulice trzeba tak przebudowywać, aby piesi byli na nich najważniejsi, dla nich powinny powstawać szerokie chodniki. Tak projektuje się w innych miastach, jak: Warszawa, Łódź, Gdańsk, Słupsk. Ograniczenia w ruchu aut powodują, że ludzie z czasem przesiadają się do tramwaju, autobusu, albo na rower, wybierają inny środek transportu zamiast wiecznego stania w korkach” – powiedział “Dziennikowi Polskiemu” specjalista ds. transportu Stanisław Albricht.
Jego zdaniem wystarczy obniżyć dopuszczalną prędkość, zakazać skrętów w niektóre ulice, zredukować liczbę miejsc parkingowych i wyznaczać je w zatokach postojowych.
Zaniepokojeni perspektywą tak daleko idących ograniczeń są właściciele licznych sklepów, restauracji, biur podróży, kancelarii adwokackich i zakładów usługowych położonych przy proponowanych przez ekologów do wyłączenia z ruchu samochodowego ulicach. Obawiają się, że straciliby część klientów, a i pracownicy mieliby trudności z dotarciem do miejsc pracy.
Ekspert PKE ds. komunikacji i ruchu pieszego doktor inżynier Tadeusz Kopta jest innego zdania.
“- To są ulice, które już nie nadają się do ruchu samochodowego. W czasach, w których było mniej aut, można było je tam wpuszczać. Teraz powodują komunikacyjny chaos” – wyjaśnił na łamach gazety przekonując, że wyprowadzanie samochodów służy – wbrew utartym opiniom – rozwojowi handlu.
Jako dobry przykład podał ul. Floriańską, która kwitnie pod względem handlowo-gastronomiczno-rozrywkowym.
“- Jestem przekonany, ze gdybyśmy nawet zrobili referendum, większość krakowian byłaby za wyłączeniem ruchu samochodowego na ulicach w centrum, czyli przeciw spalinom, hałasowi i komunikacyjnemu chaosowi” – dodał w rozmowie z “Dziennikiem Polskim”
Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu Urzędu Miasta Krakowa uważa, że jest to trudny temat, ponieważ dla każdej ulicy trzeba byłoby wypracować osobne rozwiązanie i zawrzeć mądre kompromisy z mieszkańcami oraz z przedsiębiorcami. Jest jednak zwolennikiem wspierania ruchu pieszego i rowerowego w centrum podwawelskiego grodu.
Ciekawe, jaka będzie odpowiedź prezydenta Krakowa na apel Polskiego Klubu Ekologicznego. Na pewno łatwiej będzie mu powołać kolejnego pełnomocnika niż wyłączyć z ruchu samochodowego spory obszar w centrum miasta.











