Jestem natomiast zdumiony, że na tak brutalne potraktowanie Michała Rachonia nie zareagowali liczni przedstawiciele mediów obecni na konferencji. A tyle mówi się o potrzebie solidarności zawodowej w środowisku dziennikarskim, które mimo że jest mocno politycznie podzielone, powinno zdecydowanie i jednoznacznie przeciwstawiać się wszelkim próbom ataków na kogokolwiek ze swojego grona.
Niestety, zabrakło jej w chwili, kiedy kolega z Republiki był wyrzucany przez jednego z ochroniarzy, który podawał się za funkcjonariusza policji. Wyprowadzanie Rachonia trwało przez kilkadziesiąt sekund i nikt nie stanął w jego obronie, co wystawia bardzo złe świadectwo wszystkim dziennikarzom uczestniczącym w konferencji Owsiaka.
Będąc członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich jestem zbulwersowany brakiem właściwej reakcji moich koleżanek i kolegów, którzy – właśnie w geście solidarności – powinni stanąć w obronie Rachonia, albo wyjść razem z nim.
Poszkodowany dziennikarz złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
















