Niebezpieczne są zwłaszcza te drugie, które wyglądają niewinnie i budzą sympatię, ale konsekwencje ich ugryzienia mogą być poważne, na co zwracają uwagę biolodzy.
“Niemal w całej Polsce można zauważyć, że jest ich więcej niż zazwyczaj. Nie dlatego, że szybciej się rozmnażają, ale po prostu wychodzą z ukrycia. To ich czas. Wędrują, by znaleźć miejsca, gdzie mogłyby spędzić zimę. Szukają szczelin, zagłębień, szpar. Przez to bywają częstszymi gośćmi w naszych mieszkaniach. Kontakt z nimi może się wiązać z poważnymi konsekwencjami skórnymi lub oddechowymi. Jeśli zauważymy je w domu, trzeba się ich pozbyć jak najszybciej” – czytamy na stronie internetowej Radia RMF FM.
– Biedronki azjatyckie wytwarzają dwa alergeny, które mogą uczulać. Znajdują się w hemolimfie. Ale wydzielane są wtedy, gdy biedronka czuje zagrożenie – gdy je dotykamy, podnosimy. I rzeczywiście, osoby, które maja predyspozycje do uczuleń, mogą to odczuć. Po ugryzieniu możemy czuć swędzenie, pieczenie, a w najostrzejszych przypadkach mieć problemy z oddychaniem – powiedział cytowanemu przez RMF “Dziennikowi Zachodniemu” specjalista od tych owadów Łukasz Bożycki.
“Jak rozpoznać biedronkę azjatycką? Wyróżnia ją przede wszystkim kolor – od żółtego do pomarańczowego (jest jaśniejsza od tradycyjnej biedronki). Warto też policzyć kropki. Bliskie nam biedronki siedmiokropki mają siedem kropek, a biedronka azjatycka może nie mieć ich wcale albo mieć nawet 23. Inne odmiany mogą być czarne z czerwonymi kropkami” – instruuje na swojej stronie Radio RMF FM.
















