Nie da się zatem regulacji prawnych na temat polskiej interpretacji tej zbrodni uczynić sprawą wyłącznie polską i bez reakcji zewnętrznych. Mówiła o tym dobitnie w Senacie Anna Maria Anders, córka legendarnego polskiego dowódcy czasu II wojny, dla której Ameryka jest drugim domem i w której posiada wielu przyjaciół na Kapitolu, także Amerykanów żydowskiego pochodzenia.
Amerykański sygnał w postaci oświadczenia Departamentu Stanu jest wystarczająco czytelny. Zwłaszcza jego ostatnie zdanie. Nie wydaje się trafnym wnioskiem, że skoro Departament Stanu zwraca się z prośbą o przemyślenie i przepracowanie nowelizacji, a puszcza się to mimo uszu, Waszyngton machnie ręką. Skoro nie machnie, powstaje pytanie czy kolizyjność kursu polityki USA i Polski jest komukolwiek potrzebna. Może jedynie Moskwie.
Stąd też ton wielu komentarzy, że prezydent Andrzej Duda powinien nowelizację zawetować oraz doprowadzić do takiego jej kształtu, który naszych sojuszników bulwersować nie będzie, a polskiej zdolności sojuszniczej wystawiać na próbę.
Pamiętajmy i przypominajmy: ZGODA BUDUJE, NIEZGODA RUJNUJE.
















