“Na portret marszałka województwa mazowieckiego Adama Struzika natykamy się już przy samym wejściu. Obraz olejny wielkości 73 cm na 50 cm. Polityk PSL u na luzie, w samej koszuli, z komórką w dłoni. Jakby wyjęty z ulotki wyborczej.
Przechadzamy się dalej po muzeum. Za chwilę kolejna znajoma twarz. Były premier i szef PSL u Waldemar Pawlak. Obraz niewiele mniejszy niż ten z marszałkiem Struzikiem. Polityk dumnie pozuje na nim w stroju strażackim. To jednak dopiero początek, bo portretami wyróżnieni zostali również ważni PSL-owscy działacze z powiatu płockiego, na czele ze starostą płockim Michałem Boszko. Swoje płótna mają wójtowie Słupna, Staroźreb, Starej Białej, Łącka. Dobór postaci wygląda na stricte partyjny. Na wystawie nie ma polityków z innych ugrupowań niż PSL. W katalogu wydanym przez Michała Boszko portrety Waldemara Pawlaka i Adama Struzika sąsiadują z biskupem płockim Piotrem Liberą i… Matką Bożą” – opisała tę wystawę “Gazeta Polska Codzienna”.
A ja mam tylko jedno pytanie: dlaczego wśród sportretowanych polityków PSL nie ma najważniejszego obecnie spośród nich, czyli wicepremiera Janusza Piechocińskiego, o którego – jak samo to niedawno przyznał – pyta pół Europy (drugie pół już widocznie dobrze go zna)? Mam nadzieję, że białoruska malarka specjalizująca się w utrwalaniu na płótnie ważnych przedstawicieli koalicji rządzącej już wkrótce naprawi swój błąd i będziemy mogli ujrzeć tego męża stanu w adekwatnej dlań pozie, np. klęczącego przed delegatami na kongres Stronnictwa w 2012 roku, z którego wyszedł on (po powstaniu z kolan) jako jego prezes.
















