Oto najnowszy przykład. Członek partii Polska Jest Najważniejsza poseł Jan Filip Libicki, deklarując solidarność z jej byłą już przewodniczącą Joanną Kluzik-Rostkowską, postanowił nie wziąć udziału w kongresie, na którym miało dojść (i doszło) do zmiany na tym stanowisku. Co więcej, z satysfakcją ogłosił swój niecny zamiar na kilku blogach internetowych.
W nie tak jeszcze odległych czasach polityków obowiązywały elementarne zasady moralne, a wśród nich ta dobitnie wyrażona przez Tadeusza Kotarbińskiego w “Medytacjach o życiu godziwym”: “Moja sprawa przegrywa i ja z nią. To trudno…” Libicki wolał jednak zrejterować, niż bronić sprawy, z którą ponoć się utożsamiał, a uosabiała ją właśnie była szefowa PJN. Zamiast przyjechać na kongres, by odważnie podjąć na nim walkę ramię w ramię z nią, wykazując w ten sposób swoją lojalność oraz uczciwość, z góry pogodził się z wielce prawdopodobną klęską i tchórzliwie “podał tyły”.
W dodatku ktoś taki śmie o sobie mówić, że kieruje się w życiu wartościami chrześcijańskimi. O tempora, o mores!
Jerzy Bukowski
(220).jpg)
















