Niestety, nie przybył nikt z wymienionych, co można skwitować tylko jednym słowem: skandal. Bo jak inaczej nazwać to, że ostatniej ziemskiej posługi nie przybyli oddać prezydentowi Kaczorowskiemu najwyżsi urzędnicy państwa tak często odwołujący się w swych przemówieniach do narodowych imponderabiliów i mający obowiązek strzec majestatu Rzeczypospolitej?
Nie ma usprawiedliwienia dla żadnej z wymienionych osób, podobnie jak nie może być zrozumienia dla ich absencji. To, co zrobili, a raczej czego nie zrobili czołowi reprezentanci naszego państwa 3 listopada 2012 roku zapisze się w dziejach narodowej hańby, a także w sercach i umysłach wielu rodaków.
Wygląda na to, że uosabiający całe chlubne dzieje polskiego uchodźstwa niepodległościowego Ryszard Kaczorowski został potraktowany przez aktualnych rządców Polski w sposób przywodzący na myśl epokę PRL, w której komunistyczna propaganda kpiła sobie w żywe oczy ze śmiesznych starszych panów broniących w Londynie honoru Rzeczypospolitej.
Wstyd, panie prezydencie Komorowski, pani marszałek Kopacz, panie marszałku Borusewicz, panie premierze Tusk, panie ministrze Sikorski, wstyd i hańba.
Jerzy Bukowski
Korespondencja z Krakowa
dla Portalu www.Poland.us
















