Ostatnio popisał się takimi “skrzydlatymi słowami” minister administraci i cyfryzacji Michał Boni, który ma stanąć na czele rządowej rady monitorującej przejawy “mowy nienawiści”, głównie w internecie, ale nie tylko.
Tłumacząc ideę tego projektu na antenie radia TOK FM zapewniał, że nie jest to w żadnym wypadku powrót cenzury, a jedynie wprowadzenie swoistej tamy przeciwko obojętności na sformułowania, które można zakwalifikować jako przejawy takiej właśnie mowy. I wtedy padły słowa:
– Nie będzie żadnej cenzury. Nikt tu niczego nie będzie blokował. Chodzi o to, żeby po prostu troszkę inną normę wprowadzić w tym, co się dzieje na forach internetowych, ale też w kościołach w czasie niedzielnych kazań. Padają tam słowa poza normą deprecjonujące polski rząd.
No to się Episkopat Polski ucieszy. Skoro biskupi nie potrafią sobie sami poradzić z krnąbrnymi kapłanami, którzy sieją “mowę nienawiści”, zatruwając wiernych nieufnością, a może nawet wrogością wobec miłościwie nam panującej koalicji, to przyjdzie im w sukurs rządowa rada z ministrem Bonim na czele.
Z pyszna będą się mieli tacy duchowni, jak wikary parafii w Sadownem ksiądz Tomasz Duszkiewicz, który został szybko namierzony – po donosie “życzliwego” parafianina – przez miejscową policję po nieprawomyślnej, antyrządowej homilii; jej funkcjonariusze udali się natychmiast do leżącego w szpitalu proboszcza, aby poinformować go o tym, kogo trzyma pod swoim dachem.
Ciekawe, komu trzeba będzie przedstawiać treść homilii do akceptacji i czy w każdej parafii powstanie specjalny zespół monitorujący wszystkich działających na jej terenie kapłanów. Kto będzie podejmował ostateczną decyzję o tym, czy poziom “mowy nienawiści” u danego księdza przekroczył już wyznaczone przez światłą radę granicę? A jak będzie z oceną tych duchownych, którzy mówią nie z kartki, ale z głowy? Komu zleci się ich nagrywanie podczas mszy świętych? Przecież zaprawionych w tym dziele byłych esbeków i ich tajnych współpracowników może być za mało, a poza tym stępiał im już nieco słuch.
Wielkie brawo, panie ministrze, widać że bliskie i miłe są panu praktyki donoszenia na bliźnich. Czyżby odzywała się w ten sposób pańska mało chwalebna przeszłość w tej materii?
Jerzy Bukowski
Korespondencja z Krakowa
dla Portalu www.Poland.us
















