– Ja gwarantuję, że to jest świeże, że to nie ma żadnych innych antybiotyków – mówił do dziennikarzy przed wejściem do budynku Zygmunt Miernik.
Wraz z nim do sądu przybył Adam Słomka, drugi oskarżony w tej samej sprawie. Obaj mieli jednak problem z dostaniem się do wnętrza budynku. Ostatecznie weszli, ale ciasto zostało na korytarzu.
– Jak mi będzie potrzebny cukier, poda mi go pan? – pytał strażnika Miernik.
– Mnie to nie interesuje – padło w odpowiedzi.
– Naraża mnie pan na utratę zdrowia i życia – skwitował Miernik.
Rozprawa została odroczona. Na salę nie wpuszczono wszystkich dziennikarzy.
– To, że ktoś rzuca butami lub tortem, koszulką, to nie jest powód, żeby zabronić obywatelom wchodzenia do sądu z rzeczami, które nie są zabronione. Jeżeli ktoś chce przynieść ciasteczko, lub pomidorka, to przecież chyba może w każdym demokratycznym kraju – mówił dziennikarzom Słomka.
Z kolei Miernik przekonywał, że “sąd jest wątpliwy moralnie”.
– Nie powiedziałem, że będę rzucał tortem, że będę cokolwiek robił . Sąd kruchy moralnie już się czegoś boi z góry – przekonywał dziennikarzy.
Pytany, po co w takim razie przyniósł tort do sądu, stwierdził:
– Ja choruję na cukrzycę. Jak mam ubytki, muszę coś zjeść słodkiego (wszystkie cytaty za TVN 24).
















