Po skoku dyplomata powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że miał pełne zaufanie do polskich komandosów.
Wspólnie z Mullem skakali oficerowie i żołnierze ze wszystkich batalionów 6.BPD, w tym jej obecny dowódca generał Adam Joks (także w tandemie) oraz poprzedni – generał w stanie spoczynku Mieczysław Bieniek.
Przed skokiem ambasador przeszedł przeszkolenie, w trakcie którego zapoznał się z podstawowymi zasadami obowiązującymi w powietrzu. Desantowanie odbyło się z pokładu wojskowego samolotu M-28 Bryza z wysokości około 4 tysięcy metrów.
– To daje bardzo dużo emocji i zupełnie inną perspektywę na Ziemię, jak to wszystko wygląda tu na dole. Umiejętności polskich spadochroniarzy są znakomite, cały czas czułem się bardzo bezpiecznie dzięki kapitanowi Danielowi – mówił dziennikarzom po skoku dyplomata.
Zapytany, co powiedział żonie przed skokiem, ambasador Stephen Mull odparł:
– Żonę zapewniłem, że jestem z polskimi żołnierzami, czyli wszystko jest OK (oba cytaty za PAP).
Ciekawe, czy w jego ślady pójdą inni akredytowani w Polsce dyplomaci, zwłaszcza z krajów NATO, co mogłoby mieć niebagatelne znaczenie w kontekście obecnych, mocno napiętych stosunków z Rosją.
















