Za deficyt państwa płacą w końcu obywatele, choć rozproszenie kosztów sprawia, że nie widać tego na pierwszy rzut oka. Deficyt podnosi stopy procentowe, a więc raty kredytów, napędza inflację, która działa jak ukryty podatek, oraz grozi wyższymi podatkami i spadkiem wartości oszczędności – w USA i w Polsce.
Dlaczego deficyt państwa przenika do życia zwykłych ludzi
Deficyt budżetowy to sytuacja, w której państwo wydaje więcej, niż zbiera. Wydaje się to abstrakcyjne, bo operujemy na liczbach tak dużych, że trudno je sobie wyobrazić. A jednak deficyt powoli, ale konsekwentnie, wpływa na codzienne życie rodzin. Wpływa na ceny w sklepach, raty kredytów, wartość oszczędności, podatki i na stabilność waluty. Gdy państwo żyje na kredyt, obywatele zaczynają płacić za to w sposób rozproszony, często niewidoczny na pierwszy rzut oka.
Warto więc spojrzeć na deficyt nie jak na polityczny slogan, lecz jak na zjawisko ekonomiczne, które przenika do naszych portfeli. Zwłaszcza że zarówno Stany Zjednoczone, jak i Polska stoją dziś przed rekordowymi poziomami zadłużenia i rekordową skalą obietnic składanych obywatelom.
| USA | Polska | |
|---|---|---|
| Deficyt (prognozy na 2027) | ok. 1,6 bln USD, 5,2% PKB | ponad 282 mld zł, ok. 7,1% PKB |
| Co go napędza | koszt obsługi długu, obietnice wyborcze | programy społeczne, obronność (blisko 5% PKB) |
| Co czujesz w portfelu | droższe kredyty, inflacja | słabszy złoty, presja inflacyjna |
USA: deficyt, który stał się stałym elementem krajobrazu
W Stanach Zjednoczonych deficyt federalny urósł do rozmiarów, które jeszcze dekadę temu wydawały się nie do pomyślenia. Według oficjalnych prognoz Congressional Budget Office (CBO) deficyt budżetu USA w roku fiskalnym 2027 wyniesie około 1,6 biliona dolarów, czyli 5,2 procent PKB. Będzie to znacznie powyżej historycznej średniej (3,7%).
Koszt obsługi długu jest jednym z największych wydatków federalnych. To oznacza, że ogromna część pieniędzy podatników nie jest przeznaczana na szkoły, drogi czy bezpieczeństwo, lecz na spłatę odsetek. W praktyce przekłada się to na wyższe stopy procentowe, bo rząd, pożyczając tak duże kwoty, konkuruje z gospodarstwami domowymi i firmami o ten sam kapitał. Kredyty hipoteczne drożeją, raty kart kredytowych rosną, a przedsiębiorstwa płacą więcej za finansowanie inwestycji.
Amerykańska „kiełbasa wyborcza”
W USA obietnice wyborcze również mają swoją cenę. W ostatnich latach pojawiały się propozycje rozszerzenia Social Security bez wskazania źródeł finansowania, anulowania części kredytów studenckich, masowych dopłat do energii, paliw czy opieki zdrowotnej oraz ulg podatkowych, które zwiększają deficyt, jeśli nie towarzyszą im cięcia wydatków.
Każda z tych obietnic brzmi atrakcyjnie, ale jeśli nie jest pokryta realnymi dochodami, trafia na rachunek długu publicznego. A ten rachunek – prędzej czy później – płacą obywatele.
Polska: deficyt w cieniu wydatków obronnych, społecznych i wyborczych obietnic
Polska również stoi przed wyzwaniem rosnącego deficytu. Projekt budżetu na 2027 rok zakłada deficyt przekraczający 282 miliardy złotych, co stanowi około 7,1 procent PKB. To poziom znacznie powyżej unijnego limitu 3 procent, dlatego Polska znajduje się w procedurze nadmiernego deficytu. Jednocześnie kraj przeznacza rekordowe środki na obronność, blisko 5 procent PKB, najwięcej w całym NATO.
Ten tekst pochodzi z Polonijnej Książki Polish Pages 2027.
Polskie obietnice wyborcze: 500+, 800+, trzynastki i czternastki
W Polsce deficyt jest w dużej mierze napędzany przez rozbudowane programy społeczne. 500+ przekształcone w 800+, trzynasta i czternasta emerytura, dopłaty do węgla, wakacje kredytowe, dodatki osłonowe – to wszystko są realne pieniądze wypłacane z budżetu. Każdy z tych programów ma swoich beneficjentów i swoje uzasadnienie społeczne, ale łącznie stanowią ogromne obciążenie dla finansów publicznych.
Politycy, niezależnie od opcji, chętnie obiecują kolejne świadczenia, bo są one łatwe do zakomunikowania i natychmiast odczuwalne przez wyborców. Problem polega na tym, że rzadko towarzyszy im informacja o tym, skąd te pieniądze mają pochodzić. A jeśli nie pochodzą z podatków, to pochodzą z długu. A dług trzeba spłacać, co nakręca tylko spiralę zadłużenia.
Jak deficyt amerykański i polski wpływają na nasze portfele?
- Kredyty i raty. W USA i w Polsce rosnące potrzeby pożyczkowe państwa podnoszą stopy procentowe. Rodzina, która jeszcze kilka lat temu mogła pozwolić sobie na zakup domu, dziś często musi wybrać mniejszą nieruchomość albo odkładać plany na później. W USA średnia rata kredytu hipotecznego wzrosła o kilkaset dolarów miesięcznie. W Polsce – o kilkaset złotych.
- Ceny i inflacja. Inflacja działa jak ukryty podatek. Gdy państwo finansuje swoje wydatki na kredyt, a gospodarka nie jest w stanie wchłonąć dodatkowego popytu, ceny rosną szybciej niż dochody. W USA widać to w kosztach żywności, usług i mieszkań. W Polsce – w cenach energii, żywności i usług komunalnych.
- Podatki i opłaty. Wysoki deficyt oznacza, że w przyszłości rząd będzie musiał albo ograniczyć wydatki, albo zwiększyć dochody. W USA dyskusja o reformie Social Security i Medicare powraca regularnie. W Polsce coraz częściej mówi się o konieczności zmian w systemie podatkowym, likwidacji ulg lub podniesieniu niektórych stawek.
- Oszczędności i emerytury. Wysoka inflacja i słabsza waluta obniżają realną wartość pieniędzy trzymanych na kontach. W USA oznacza to, że dolar kupuje mniej niż kilka lat temu. W Polsce – że złoty jest bardziej podatny na wahania, co podnosi ceny importowanych produktów.

Lekkomyślne obietnice a realna cena, którą płacimy
Obietnice wyborcze mają jedną wspólną cechę: są natychmiastowe, konkretne i przyjemne. Ich koszt – odroczony, rozproszony i niewidoczny. Politycy obiecują, bo wiedzą, że wyborcy lubią szybkie korzyści. Rzadko jednak mówią o tym, że każda obietnica ma swoją cenę.
W USA ceną są wyższe stopy procentowe, inflacja i rosnący koszt długu federalnego. W Polsce – słabszy złoty, presja inflacyjna i konieczność finansowania świadczeń, które z roku na rok stają się coraz droższe.
Dlaczego warto rozumieć deficyt?
Bo deficyt to nie tylko liczby w budżecie państwa. To sygnał, jak będzie wyglądać nasza przyszłość finansowa: czy kredyty będą droższe, czy podatki wzrosną, czy nasze oszczędności zachowają wartość, czy państwo będzie w stanie finansować usługi publiczne. To także lekcja odpowiedzialności – zarówno dla rządzących, jak i dla nas, planujących własne budżety.
Elżbieta Baumgartner jest autorką wielu książek-poradników, m.in. „Planowanie spadkowe, czyli jak uporządkować swoje sprawy w Stanach i w Polsce” oraz „Jak chować pieniądze przed fiskusem”. Są one dostępne w wersji elektronicznej w witrynie Poradnika Sukces: www.PoradnikSukces.com, [email protected], tel. 1-718-224-3492.
Prowadzisz firmę? Polonijna Książka i katalog Polish Pages to miejsca, w których Polonia szuka sprawdzonych polskich firm. Zapraszamy do współpracy – dodaj swój wpis do katalogu: Dodaj firmę na PolishPages.com →
Materiały mają charakter informacyjny i nie stanowią porady prawnej, podatkowej, finansowej ani medycznej. W sprawach dotyczących konkretnej sytuacji warto skonsultować się ze specjalistą. Autorzy i wydawca nie ponoszą odpowiedzialności za skutki wykorzystania tych informacji.


















