Czy Chicago naprawdę czeka na Lewandowskiego? Transfer, w którym Polonia jest stawką

Robert Lewandowski po czterech latach żegna się z FC Barceloną – to już pewne, bo zarówno klub, jak i sam piłkarz oficjalnie potwierdzili rozstanie po sezonie 2025-26. Pytanie, które elektryzuje teraz amerykańską Polonię, brzmi: dokąd trafi 37-letni napastnik?

Glos polonii w usa 300x300
Poland.us - Arthur Skok
19 czerwca, 2026
Robert Lewandowski w koszulce reprezentacji Polski podczas meczu
Robert Lewandowski podczas meczu reprezentacji Polski (Polska–Ukraina, Wrocław, maj 2026). Polski napastnik, który żegna się z FC Barceloną, jest łączony z transferem do Chicago Fire. Fot. Dziurek / Shutterstock (Editorial Use)

Jednym z najczęściej wymienianych kierunków jest Chicago Fire – klub Major League Soccer z miasta, które ma jedno z największych skupisk Polonii na świecie. Według amerykańskich mediów klub rozwija przed Polakiem czerwony dywan. Ile w tym realnej szansy, a ile marketingowego teatru? I dlaczego akurat Chicago?

Co już wiadomo, a czego jeszcze nie

Zacznijmy od tego, co pewne. Rozstanie Lewandowskiego z Barceloną zostało oficjalnie potwierdzone w maju 2026 roku – zarówno przez klub, jak i przez samego zawodnika, który pożegnał się z kibicami wpisem w mediach społecznościowych. Jego kontrakt wygasa z końcem czerwca, a napastnik trafia na rynek transferowy jako wolny zawodnik. Jak informował m.in. ESPN, Lewandowskim interesują się kluby z Europy, Arabii Saudyjskiej oraz ze Stanów Zjednoczonych – w tym właśnie Chicago Fire.

Reszta wymaga już ostrożności, bo opiera się na doniesieniach medialnych, a nie na oficjalnych komunikatach. Według amerykańskich mediów Lewandowski odwiedził Chicago w miniony weekend, a wzdłuż trasy z lotniska do centrum miały pojawić się billboardy witające go w mieście. Te same źródła opisują negocjacje jako poważne, ale niesfinalizowane i wspominają o kontrakcie na dwa lub trzy lata z wynagrodzeniem szacowanym – nieoficjalnie – na piętnaście do dwudziestu milionów dolarów za sezon. Żadnej z tych liczb ani szczegółów nie potwierdzono oficjalnie, a sam zawodnik wciąż rozważa inne oferty.

Trzeba to powiedzieć wprost: w chwili pisania tego tekstu transfer do Chicago nie jest jeszcze przesądzony. To wciąż etap zalotów, nie zaręczyn.

Dlaczego Chicago tak go pragnie

Determinacja Chicago Fire ma swoją historię. Od czasu gdy w 2019 roku z klubu odszedł Bastian Schweinsteiger – grający tam od 2017 roku niemiecki mistrz świata – Fire nie zdołało ściągnąć żadnej gwiazdy najwyższego formatu. Jak przypominają amerykańskie media, klub bezskutecznie zabiegał o kilka wielkich nazwisk światowego futbolu, podczas gdy konkurenci z ligi sprowadzali takich zawodników jak Lionel Messi do Inter Miami czy Son Heung-min, gwiazda Tottenhamu, który w 2025 roku trafił do Los Angeles FC za rekordową w historii MLS kwotę. Dla Chicago to szansa, by wreszcie przełamać tę passę i stać się klubem, o którym mówi cała liga.

Za transferem stoi trener Gregg Berhalter, były selekcjoner reprezentacji USA, który publicznie chwalił Polaka, stawiając jego umiejętności obok umiejętności Messiego. To nie jest wypowiedź przypadkowa – to sygnał, że klub traktuje sprawę poważnie i jest gotów zbudować drużynę wokół polskiego napastnika.

Polonia jako sedno strategii

Tu dochodzimy do sprawy, która czyni ten transfer wyjątkowym z polskiego punktu widzenia. Jak wskazują amerykańskie źródła, Chicago Fire buduje tę ofertę między innymi wokół ogromnej polskiej społeczności w mieście. To nie przypadek – Chicago od pokoleń jest jednym z największych skupisk Polonii na świecie, a polski napastnik tej rangi to dla tej społeczności magnes, jakiego trudno szukać.

I to jest klucz do zrozumienia całej kalkulacji. Dla większości rodowitych amerykańskich kibiców MLS pozostaje ligą, którą żyją okazjonalnie – prawdziwe emocje budzą koszykówka, futbol amerykański i hokej. W Chicago fani tradycyjnie mocniej przeżywają mecze Bulls czy Blackhawks niż mecze piłki nożnej. Ale Lewandowski nie musi nawracać całego miasta. Wystarczy, że zmobilizuje polonijną i imigrancką publiczność – a ta w Chicago stanowi realną, liczącą się siłę.

Przeszkody, o których trzeba pamiętać

Nie wszystko jest jednak proste. Chicago Fire interesują się jednocześnie innym byłym graczem Bayernu, Leonem Goretzką – a przepisy MLS o tak zwanych Designated Players ograniczają liczbę gwiazdorskich kontraktów, jakie klub może mieć w składzie. W praktyce oznacza to, że sprowadzenie obu zawodników naraz byłoby trudne i wymagałoby kreatywnych rozwiązań kontraktowych. Do tego dochodzi konkurencja: o Lewandowskiego zabiegają również inne kluby, a decyzja zależy ostatecznie od samego zawodnika.

Jest też szerszy kontekst. MLS od dawna bywa nazywana ligą, do której wielkie gwiazdy europejskiego futbolu przenoszą się na schyłku kariery – od Davida Beckhama, który trafił do Los Angeles w 2007 roku, przez Zlatana Ibrahimovicia i Andreę Pirlo, aż po dzisiejsze największe nazwiska. Lewandowski, który ma dziś 37 lat, w pewnym sensie wpisuje się w ten wzorzec. Dla jednych to naturalny, godny finał wielkiej kariery; dla innych – pytanie, ile zostało w nim z napastnika, który przez lata terroryzował europejskie obrony.

Co z biznesem za oceanem

Na koniec, wątek, który należy traktować jako analizę możliwości, a nie zapowiedź konkretnych planów. Spekuluje się, że przeprowadzka do USA otworzyłaby przed Lewandowskim możliwości poza boiskiem – a co istotne, nie wchodziłby on na amerykański rynek od zera. Polski napastnik prowadzi już własną markę RL9 i jest aktywnym inwestorem w startupy technologiczne, a jego żona Anna od lat z powodzeniem buduje rozpoznawalne marki w branży zdrowego stylu życia i wellness – sektorze, który w Stanach Zjednoczonych jest wart miliardy dolarów. Amerykański rynek typowo oferuje gwiazdom sportu kilka ścieżek rozwoju: kontrakty reklamowe, budowanie własnych marek, inwestycje w nieruchomości czy fundusze. Dla zawodnika tej rozpoznawalności – a zwłaszcza w mieście z silnym polonijnym zapleczem biznesowym – Ameryka mogłaby być dogodnym miejscem, by przekuć sportową sławę w długofalowy biznes. Podkreślmy jednak: to scenariusz rozważany przez komentatorów, a nie ogłoszona przez piłkarza decyzja.

A może bliżej Nowego Jorku?

Pozwolimy sobie na nutę lokalnego patriotyzmu. Jako redakcja z Nowego Jorku chętnie zobaczylibyśmy Lewandowskiego nie tylko w Chicago, ale i bliżej nas – w barwach New York City FC. Klub otwiera w 2027 roku Etihad Park w dzielnicy Willets Point na Queensie, pierwszy w historii stadion piłkarski w Nowym Jorku i jeden z najnowocześniejszych obiektów, jakie powstają w lidze. Także pod względem biznesowym Nowy Jork ma swoje atuty: to światowe centrum finansów, z Wall Street i potężnym zapleczem funduszy oraz startupów, ustępującym w USA jedynie Kalifornii. To oczywiście tylko nasze życzenie – żadne źródło nie łączy dziś Lewandowskiego z nowojorskim klubem – ale skoro mowa o marzeniach, wolno nam też pomarzyć.

Marzenie czy realny plan?

Na dziś transfer Lewandowskiego do Chicago Fire pozostaje jednym z najgorętszych, ale też najbardziej niepewnych tematów w amerykańskim futbolu. Wszystkie elementy układanki – gotowość klubu, poparcie trenera, polonijne zaplecze, klimat Mundialu 2026 w USA – wskazują, że Chicago jest gotowe zrobić wiele, by przekonać Polaka. Ale ostatnie słowo należy do samego zawodnika, który waży oferty z kilku stron świata. Dla chicagowskiej Polonii sama perspektywa oglądania Lewandowskiego w barwach lokalnego klubu to już dziś powód do emocji. Czy zamieni się ona w rzeczywistość – pokażą najbliższe tygodnie. Będziemy ten temat śledzić.

Artur Skok, Poland.US (Głos Polonii w USA). Na podstawie oficjalnych komunikatów oraz doniesień amerykańskich i polskich mediów sportowych. Więcej o życiu Polonii w USA na poland.us. Polonijny katalog firm, organizacji i wydarzeń: PolishPages.com.

📱 Pobierz aplikację PolishPages:
App Store (iPhone)  |  Google Play (Android)

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Post
Filter