Zaskoczeniem może być więc powołanie na ministra turystyki biznesmena żydowskiego pochodzenia Rene Trabelsiego.
“To dopiero trzeci przedstawiciel niewielkiej, liczącej 2 tysiące żydowskiej mniejszości w Tunezji, który wszedł w skład rządu od momentu uzyskania niepodległości przez kraj w 1956 roku”- czytamy w gazecie.
Jego nominacja wywołała protesty w tym zamieszkanym w większości przez muzułmanów kraju. W ich trakcie żądano dymisji Trabelsiego, który jest uważany za stronnika Izraela w rządzie premiera Youssefa Chaheda i nawołuje do utrzymywania przez Tunezję relacji dyplomatycznych z Izraelem.
“Według Ziada al-Haniego, obserwującego tunezyjską scenę polityczną, Trabelsiemu zarzuca się konflikt interesów – jako biznesmen posiadający agencje turystyczne i linie lotnicze, zdaniem krytyków, nie powinien być ministrem turystyki.(…) Mohamed Abu, stojący na czele Tunezyjskiego Ruchu Demokratycznego przekonuje, że problemem nie są żydowskie korzenie Trabelsiego, lecz jego pozytywny stosunek do Izraela” – napisała “Rzeczpospolita.”
Normalizacji relacji z Izraelem chce Tunezyjska Partia Liberalna.












