Niestety, wymiar sprawiedliwości III Rzeczypospolitej nie zdołał rozliczyć byłego wicepremiera PRL, który zmarł 1 października w wieku 82 lat.
W marcu 1995 roku do Sądu Wojewódzkiego w Gdańsku trafił akt oskarżenia w sprawie masakry robotników Wybrzeża w grudniu 1970 roku obejmujący oprócz niego także m.in. generała Wojciecha Jaruzelskiego, wiceministra obrony narodowej w 1970 roku gen. Tadeusza Tuczapskiego, ówczesnych dowódców Pomorskiego Okręgu Wojskowego gen. Józefa Kamińskiego (zmarł 17 września br.) i 16. Dywizji Pancernej gen. Edwarda Łańcuckiego, komendanta Szkoły Podoficerskiej Milicji Obywatelskiej w Słupsku Karola Kubalicy.
“Zarzuty dotyczące Kociołka dotyczyły tego, że 16 grudnia 1970 r. jako wicepremier w telewizyjnym wystąpieniu nakłaniał robotników strajkujących w Gdyni do powrotu do pracy, choć miał wiedzieć, że następnego dnia rano stocznia będzie <zablokowana> przez wojsko – wtedy na stacji kolejki miejskiej pod stocznią zginęło kilkanaście osób, które miały usłuchać apelu wicepremiera. Podczas tłumienia przez wojsko i milicję demonstracji protestacyjnych przeciw drastycznym podwyżkom cen zginęło 45 osób, a 1165 zostało rannych. W PRL nikogo nie pociągnięto za to do odpowiedzialności karnej” – napisał Onet.
Proces, który zaczął się dopiero w 1998 roku przeniesiono do Warszawy, a trwał bardzo długo, bo prokuratura wniosła o przesłuchanie aż 1100 osób; sąd nie zgodził się na ograniczenie ich liczby. Z powodu śmierci lub problemów zdrowotnych kolejnych podsądnych (m.in. Jaruzelskiego) ostatecznie na ławie oskarżonych pozostały tylko trzy osoby.
“W kwietniu 2013 r. Sąd Okręgowy w Warszawie niejednogłośnie uniewinnił Kociołka. Na 2 lata w zawieszeniu skazano zaś dwóch innych byłych wojskowych. Decyzję władz PRL o użyciu broni przeciw robotnikom SO uznał za <bezprawną i przestępczą>. Sądy prawomocnie uniewinniły Kociołka, uznając, że nie da się wykazać, iż jego działania przyczyniły się do tragedii. W kwietniu tego roku uniewinnienie uchylił Sąd Najwyższy, nakazując ponowny proces przed sądem w Gdańsku, który miałby wykazać czy wicepremier, wzywając robotników do pracy, godził się z możliwymi skutkami działań wojska. Wyrok uznający zasadność skargi kasacyjnej wydał sędzia Sądu Najwyższego Tomasz Grzegorczyk. – Odpowiedzialność zawiniona to nie tylko zamiar bezpośredni, ale także godzenie się na skutki, jakie mogą nastąpić. To było wskazane w akcie oskarżenia, ale nie wyciągnięto z tego wniosków – uzasadniał swoją decyzję sędzia. Grzegorczyk przypomniał, że Kociołek wiedział, co działo się w Gdańsku 15 grudnia. – Czemu sądy tak sobie, lekko a muzom potraktowały to wszystko, mając wyjaśnienia oskarżonego, który dziś mówi, że być może wtedy zrobiłby inaczej – mówił zaznaczając, że nie przesądza, jaki miałby być wynik nowego procesu. Wobec śmierci oskarżonego, postępowanie w jego sprawie będzie umorzone” – czytamy w portalu.











