Cieszę się, że polscy politycy są coraz bardziej elokwentni i nie wahają się używać barwnego języka, odwoływać do powszechnie znanych wydarzeń historycznych oraz dzieł literackich, wplatać w tok wywodów efektywnych “przerywników” w postaci anegdoty bądź dygresji, zareagować na głos z sali, nawet jeżeli jest on krytyczny.
Celowo nie podaję żadnych nazwisk, ponieważ tacy mówcy są we wszystkich partiach, podobnie jak zdarzają się w nich i tacy, których dla dobra danego ugrupowania nie należy delegować do występów publicznych. Co ciekawe, wcale nie jest tak jak mogłoby się wydawać, że do pierwszej kategorii należą głównie młodzi, a do drugiej starsi politycy. W tej materii wiek nie gra większej roli.










