“Fałszywi policjanci zawsze działali w ten sam sposób. Podawali się za policjantów wydziału kryminalnego i tłumacząc się koniecznością przeszukania wchodzili do mieszkania nieświadomych krakowian. W czasie przeszukania z domów znikały kosztowności i oszczędności mieszkańców” – czytamy w portalu.
W momencie zatrzymania przez prawdziwych funkcjonariuszy policji mieli przy sobie broń, ostrą amunicję i skradzione przedmioty, głównie wyroby ze złota, brylanty, a także waluty o łącznej wartości około 95 tysięcy złotych.
“Oszuści mają na swoim koncie co najmniej dwie tego typu kradzieże dokonane na terenie Krakowa. Śledczy nie wykluczają jednak, że złodzieje mogli działać również w innych regionach kraju. Trwa poszukiwanie potencjalnych ofiar oszustów” – napisano w http://krknews.pl/.
A mnie od razu przypomniała się ostatnia zwrotka wielkiego przeboju Andrzeja Rosiewicza z końcowych lat PRL pt. “Chłopcy radarowcy”:
A gdy już się zmierzchać miało, to się wtedy okazało,
Że to nie są milicjanci, że to byli przebierańcy!
Czas by już na finał, puenta się zaczyna:
Coraz więcej przebierańców, coraz trudniej o oryginał.
















