W walce trwającej 12 rund Krzysztof Głowacki (26-0,16 KO’s) aż czterokrotnie posłał Steva Cunninghama (28-8-1, 13 KO’s) na deski, dwa razy w drugiej rundzie i po razie w dziesiątej i dwunastej zwyciężając na punkty 115:109, 115:109, 116:108.
Głowacki jest efektownym, sprytnym i inteligentnym pięściarzem. Nawet gdyby nie te knocdowny to i tak by wygrał, one jednak podkreślają jeszcze bardziej punktową przewagę Polaka. Walka była wyrównana i ciekawa dla oka. Cunningham był przygotowany do walki znakomicie, ale nie zaimponował taktyką, nie pomogły mu znakomite warunki fizyczne ani wielkie doświadczenie. Nie potrafił wykorzystać imponującego zasięgu i choc padał na deski cztery razy, nie został znokautowany tak jak Marco Huck.
Na początku gali bokserskiej walczył też inny Polak, Łukasz “Gruby” Maciec z Lublina w kategotrii junior średniej (junior middleweights). Maciec (23-3-1, 5 KO’s) pokonał jednogłośnie na punkty Jeremy’ego Ramosa (9-4,4 KO’s).
“Gruby” zdominował przeciwnika, był trochę szybszy i dokładniejszy i wygrał zasłużenie na kartach wszystkich sędziów 77:74 i dwukrotnie 79:73.
















































































