– Ani dla mnie, ani dla nikogo innego nie było to skrywaną tajemnicą. Mieliśmy nawet w konspiracji taką zasadę, że jeżeli ktoś został schwytany i złamany, ale wyszedł, przyznał się i zerwał współpracę, to taki człowiek był traktowany jako bardziej pewny, niż ktoś, kto się z tym nigdy nie zetknął – mówił Bujak.
Te słowa przeszły bez większego echa w mainstreamowych mediach, podchwyciły je natomiast prawicowe portale internetowe.
Wypowiedź Bujaka nie jest sensacyjna z uwagi na jej treść, ponieważ sprawa “Bolka” była już wielokrotnie podnoszona w pracach naukowych i publicystycznych. Bardziej zaskakujące jest to, że padły one z ust polityka, który nigdy nie uchodził za zwolennika lustracji.
















