– Uzasadnienie było jednozdaniowe. Mówiło o tym, że konieczne jest zwiększenie planu wydatków z przeznaczeniem dla Urzędu ds. Cudzoziemców, a wynika ono ze wzrostu liczby cudzoziemców ubiegających się o nadanie statusu uchodźcy.
Wydawało nam się to szczególnie skandalicznie symboliczne, że środki, których bardzo brakuje na pomoc dla Polaków z terenów byłego Związku Sowieckiego, są jeszcze umniejszane – skomentowała tę decyzję dla Niezależnej posłanka Prawa i Sprawiedliwości oraz członek sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej Barbara Bubula.
Podkreślała również, że cudzoziemcy i tak dostają od państwa znacznie większą pomoc niż repatrianci, a pieniędzy dla uchodźców zażyczyło sobie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Nie był to pierwszy taki wniosek.
– W tym roku i w zeszłym, odkąd jestem w Komisji Finansów Publicznych, dochodziło już do sytuacji, że najpierw planowało się w budżecie środki w wysokości kilkunastu milionów złotych na pomoc dla repatriantów, a potem z tego źródła korzystały ośrodki dla uchodźców islamskiego pochodzenia. Protestowałam przeciwko temu nie jeden raz – dodała krakowska posłanka.
Nie ma nic złego w tym, że w nadzwyczajnej sytuacji rząd poszukuje dodatkowych pieniędzy na pomoc dla uchodźców z ogarniętych wojnami dalekich krajów. Oburza natomiast, jeżeli zabiera się je z i tak niewielkiej puli przeznaczonej na przyjazd do Polski rodaków zza wschodnich granic, którzy od dawna chcą osiedlić się w ojczyźnie swoich przodków.
Czyżby politycy PO nie znali przysłowia o koszuli bliskiej ciału?
















