Z New Jersey do Waszyngtonu. „Maki” zatańczyły w sercu Ameryki

Dwudziestego czerwca na słynnym National Mall w Waszyngtonie – kilka kroków od pomników, które dla Amerykanów są świętością – rozbrzmiały polskie melodie, a biało-czerwone barwy załopotały wśród zgromadzonej publiczności.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
24 czerwca, 2026
Maki wianek

Sprawcami całego zamieszania byli najmłodsi: Dziecięcy Zespół Pieśni i Tańca „Maki”, działający przy Polskiej Szkole Dokształcającej imienia Aleksandra Janty-Połczyńskiego w Lakewood w stanie New Jersey. Wśród artystów zaproszonych na tegoroczny festiwal „Wianki” nie mogło ich zabraknąć.

Dla młodych tancerzy był to wyjątkowy dzień – pełen emocji, tremy i dumy. Występ w stolicy Stanów Zjednoczonych, w otoczeniu najważniejszych symboli amerykańskiej historii, to przeżycie, które zostaje w pamięci na lata. Niewielu dorosłych tancerzy może powiedzieć, że stało się na takiej scenie; oni mogą – w wieku, w którym większość rówieśników myśli o wakacjach.

Święto dwóch rocznic

Tegoroczna edycja festiwalu miała szczególny charakter. Poza pielęgnowaniem polskich tradycji związanych z przesileniem letnim uczestnicy świętowali także zbliżającą się 250. rocznicę powstania Stanów Zjednoczonych – symboliczne spotkanie dwóch kultur, które od dwóch i pół wieku łączy więź sięgająca czasów Kościuszki i Pułaskiego. Wydarzenie zorganizowała Polish American Arts Association we współpracy z Ambasadą RP w Waszyngtonie.

Za sukcesem festiwalu stoją konkretni ludzie. Słowa uznania należą się jego organizatorom, Stasi i Olkowi Skrypczukom, którzy od lat z sercem i zaangażowaniem promują polską kulturę w samym centrum Ameryki. To dzięki ich gościnności i pasji „Wianki” stały się wydarzeniem łączącym pokolenia Polonii – o czym przekonaliśmy się również my.

Polonez, Krakowiaczek i góralski temperament

Program, który przygotowały „Maki”, był bogaty i różnorodny. Publiczność najpierw podziwiała dostojnego „Poloneza”, a potem kolejne układy do znanych melodii – „Płynie Wisła, płynie”, „Krakowiaczek ci ja”, „Kujawiak” oraz żywiołową „Polkę”. Osobnym, ciepło przyjętym momentem było wykonanie „Czerwonego Jabłuszka” przez Jana Babiarza i Klarę Kobilas. Młodych wykonawców nagrodzono gromkimi brawami.

Druga część występu przyniosła jeszcze więcej energii. Na scenie pojawiły się „Trojak”, „Sarna”, „Hajduk” oraz „Hejnał z Krakowiakiem”. Największe owacje wzbudził jednak taniec „Jak Góralem Być” – chłopcy z temperamentem, humorem i pewnością siebie tak porwali widownię, że trudno było usiedzieć w miejscu. Długie brawa i entuzjastyczne reakcje mówiły same za siebie.

O oprawę zadbano w każdym calu. Barwne stroje, dopracowana choreografia Roberta Michalika i widoczna na scenie praca młodych tancerzy sprawiły, że występ „Maków” stał się jednym z najjaśniejszych punktów całego festiwalu. Każdy taniec był nie tylko pokazem umiejętności, ale i opowieścią o polskiej tradycji, przekazywanej kolejnym pokoleniom Polonii – bez podręcznika, przez ruch, muzykę i wspólną radość.

Miś Wojtek i pamiątkowe zdjęcia

Pobyt w Waszyngtonie obfitował też w spotkania, które dla dzieci znaczyły niemal tyle, co sam występ. Wielką radość sprawiło im spotkanie z legendarnym misiem Wojtkiem – niedźwiedziem, który przeszedł szlak bojowy z Armią Andersa i stał się jednym z najbardziej niezwykłych symboli polskiej historii wojennej. Młodzi artyści mieli również okazję poznać konsul RP Teresę Chruściel i zamienić z nią kilka słów, a także zrobić pamiątkowe zdjęcie z Marcinem Wroną, znanym dziennikarzem TVN.

„Maki” nie wystąpiły same. Na scenie obok nich zaprezentowały się zespoły „Ojczyzna” z Baltimore oraz „Wianki”, a całe wydarzenie zgromadziło liczne organizacje polonijne z różnych zakątków Stanów Zjednoczonych. Uroczystość rozpoczęła się od wspólnego odśpiewania hymnów Polski i Stanów Zjednoczonych – moment, który najlepiej oddał polsko-amerykański charakter tego święta.

Folklor, który nie zna granic

Dla młodych artystów występ w stolicy USA był czymś więcej niż kolejnym koncertem. Stał się dowodem, że pasja i lata ćwiczeń potrafią zaprowadzić na najważniejsze sceny – a przy okazji lekcją tego, że polskie zwyczaje można pielęgnować nawet tysiące kilometrów od kraju. Bo tradycja nie mieszka w jednym miejscu; podróżuje tam, gdzie są ludzie gotowi ją nieść.

„Maki” po raz kolejny pokazały, że polski folklor nie zna granic. Tam, gdzie są młodzi ludzie pełni zapału, tam żyje polska kultura. A dwudziestego czerwca polskie serca biły wyjątkowo mocno – w samym sercu Ameryki.

Katarzyna Soból, Poland.US (Głos Polonii w USA). Więcej relacji z życia polonijnych wspólnot na poland.us. Polonijny katalog szkół, organizacji i wydarzeń: PolishPages.com.

📱 Pobierz aplikację PolishPages:
App Store (iPhone)  |  Google Play (Android)

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter