“- Prace potrwają od czterech do sześciu tygodni, spodziewamy się, że do końca czerwca ekshumowane zostaną szczątki ok. 200 osób” – powiedział “Rz” prof. Szwagrzyk.
Roboty przygotowawcze już się rozpoczęły, zdemontowano m.in. pomnik znajdujący się na tym terenie.
“Pierwsze ekshumacje w tym miejscu odbyły się w lipcu i sierpniu zeszłego roku. Wykopano wówczas 117 szkieletów ofiar. W grudniu podano nazwiska trzech zidentyfikowanych osób, w lutym czterech kolejnych, w tym m.in. Stanisława Kasznicy, porucznika Wojska Polskiego, ostatniego komendanta Narodowych Sił Zbrojnych. Został on aresztowany 15 lutego 1947 roku w Zakopanem, a dwa tygodnie później skazano go na śmierć. Wyrok wykonano 12 maja 1947 roku w więzieniu na Mokotowie” – czytamy w “Rz”.
Prezes IPN doktor Łukasz Kamiński chciałby każdej z ofiar przywrócić imię i nazwisko.
Być może już w czerwcu dowiemy się, czy na “Łączce” pochowani zostali generał August Fieldorf-“Nil” i rotmistrz Witold Pilecki.
“Identyfikacja ofiar możliwa jest dzięki badaniom DNA prowadzonym przez naukowców z zespołu Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmu, którą kieruje dr Andrzej Ossowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Prace na <Łączce> są częścią wielkiego programu identyfikacji ofiar totalitaryzmu z lat 1944-1956, który IPN prowadzi w kilku rejonach kraju. Według różnych szacunków komuniści zamordowali w Polsce w tym czasie od 20 do 50 tys. osób. Pierwszy etap prac na Powązkach kosztował ok. miliona złotych. Identyfikacja jednej ofiary totalitaryzmu i przywrócenie nazwiska bohatera to według danych z PBGOT koszt od 10 do 15 tys. zł” – napisała “Rzeczpospolita”.
















