W piątek irańska telewizja nawoływała: „Strzelaj, jeśli ich zobaczysz.” Gubernator prowincji ogłosił nagrodę — 60 tysięcy dolarów za schwytanie amerykańskiego pilota. Irańska policja, wojsko i cywile przeszukiwali góry centralnego Iranu. A gdzieś w szczelinie skalnej — ranny, sam, bez kontaktu — ukrywał się amerykański pułkownik, oficer systemów uzbrojenia zestrzelonego F-15E Strike Eagle. Czterdzieści godzin później — w Niedzielę Wielkanocną — prezydent Trump napisał dwa słowa na Truth Social: „WE GOT HIM!”
Piątek: zestrzelenie
W piątek 3 kwietnia Iran zestrzelił amerykański myśliwiec F-15E Strike Eagle nad centralnym Iranem — pierwszy załogowy samolot USA zestrzelony przez ogień wroga od początku inwazji w Iraku w 2003 roku. Dwuosobowa załoga katapultowała się. Pilota — pierwszego członka załogi — amerykańskie siły specjalne zlokalizowały i ewakuowały tego samego dnia przy użyciu dwóch śmigłowców, które same zostały ostrzelane. Jeden z Black Hawków dostał od broni ręcznej — irańska policja strzelała do nisko lecących maszyn ratunkowych. Załoga śmigłowca odniosła rany, ale wróciła do bazy.
Drugi członek załogi — oficer systemów uzbrojenia w stopniu pułkownika — zniknął. Biały Dom milczał. Pentagon milczał. Trump odmówił komentarza. „Nie mogę o tym mówić” — powiedział w piątkowym wywiadzie telefonicznym, zapytany co zrobi, jeśli Iran schwyta Amerykanina. Teraz wiemy dlaczego milczeli: trwała druga, tajna operacja ratunkowa.
Sobota: polowanie
Przez całą Wielką Sobotę irańskie siły — IRGC, policja, cywile — przeszukiwały górzystą prowincję Kohgiluyeh i Boyer-Ahmad na południu Iranu. Irańska telewizja państwowa nadawała apele do ludności, obiecując nagrodę i nawołując do strzelania do amerykańskich ratowników. W mediach społecznościowych krążyły nagrania Irańczyków oddających strzały z karabinów do nisko lecących śmigłowców. Jednocześnie siły USA i Izraela zawiesiły naloty w rejonie poszukiwań, żeby nie narażać zaginionego lotnika.
A w tym samym czasie CIA prowadziła operację, o której świat dowiedział się dopiero w niedzielę. Agencja rozpuściła w Iranie fałszywą informację, że Amerykanie już znaleźli pilota i transportują go drogą lądową. Irańczycy szukali konwoju, którego nie było. A CIA — używając tego, co rzecznik agencji nazwał „unikalnymi, wyjątkowymi zdolnościami” — szukała igły w stogu siana: jednego człowieka ukrytego w szczelinie skalnej w rozległym irańskim paśmie górskim.
Niedziela: „WE GOT HIM!”
CIA namierzyła lotnika i natychmiast przekazała jego dokładną lokalizację Pentagonowi i Białemu Domowi. Prezydent nakazał natychmiastową misję ratunkową. Amerykańskie siły specjalne weszły nad Iran pod osłoną nocy — operacja przeciągnęła się do wczesnych godzin porannych w niedzielę czasu lokalnego. Wyciągnęły rannego pułkownika ze szczeliny skalnej w górach — „poważnie rannego, ale naprawdę dzielnego”, jak napisał Trump. Podczas operacji Amerykanie musieli zniszczyć na ziemi własny sprzęt — dwa samoloty transportowe MC-130J, które wylądowały, żeby ewakuować żołnierzy, ale utknęły, oraz mały śmigłowiec wsparcia MH-6 Little Bird. Cięższe śmigłowce ratunkowe HH-60W Jolly Green II, mimo trafień i ran załogi, zdołały wrócić do bazy.
„Moi drodzy Amerykanie, w ciągu ostatnich kilku godzin wojsko Stanów Zjednoczonych przeprowadziło jedną z najodważniejszych operacji ratunkowych w historii USA” — napisał Trump na Truth Social. W oświadczeniu na Truth Social nazwał ratunek „cudowną operacją ratunkową” i dodał: „HAPPY EASTER TO ALL!” oraz „Irańczycy myśleli, że go mają, ale nawet nie byli blisko.” Trump wyjaśnił też dwudniowe milczenie: „Nie potwierdziliśmy uratowania pilota w piątek, żeby nie zagrozić drugiej operacji.”
Iran zaprzeczył. Agencja Tasnim — powiązana z IRGC — oświadczyła, że „kilka wrogich amerykańskich maszyn zostało zniszczonych przez wojowników islamu, a operacja ratunkowa zakończyła się porażką.” Przewodniczący irańskiego parlamentu Ghalibaf drwił dalej na platformie X. Ale amerykański pułkownik jest w rękach swoich — ranny, ale żywy.
Kontekst: wojna się rozszerza
Ratunek pilota to dobra wiadomość w złym kontekście. Wojna USA i Izraela z Iranem trwa od 28 lutego — trzydzieści siedem dni. Zginęło co najmniej trzynastu amerykańskich żołnierzy. Bilans ofiar na Bliskim Wschodzie zbliża się do pięciu tysięcy. Cieśnina Ormuz — przez którą przepływa dwadzieścia procent światowej ropy — jest faktycznie zamknięta. Ceny paliw biją rekordy na całym świecie. Trump dał Iranowi 48 godzin na otwarcie cieśniny, grożąc że „piekło spadnie” na Teheran.
Do regionu płyną posiłki: 7500 marines i brygada z 82. Dywizji Powietrznodesantowej dołączają do ponad 50 tysięcy amerykańskich żołnierzy już obecnych na Bliskim Wschodzie. Analitycy mówią wprost: operacja lądowa w Iranie — jeszcze niedawno nie do pomyślenia — staje się realnym scenariuszem.
Co to znaczy dla Polonii
W Niedzielę Wielkanocną polskie rodziny w Ameryce zasiadły do śniadania z poświęconymi pokarmami. A nad górami Iranu — tej samej nocy — amerykańskie siły specjalne wyciągały rannego pułkownika ze szczeliny skalnej, pod ostrzałem wroga, w operacji trwającej wiele godzin.
Dwa światy, jeden kraj. Wielkanoc i wojna. Koszyczek i karabin. To jest Ameryka w 2026 roku — i to jest rzeczywistość, w której żyje Polonia.
Redakcja, Głos Polonii w USA
5 kwietnia 2026, Niedziela Wielkanocna
Czytaj więcej na poland.us. Szukasz polskiego biznesu w USA? PolishPages.com.











