W uroczystości uczestniczyli m.in. były naczelny rabin Izraela Israel Meir Lau i dyrektor Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie Avner Shalev.
Wagon stanął na rampie w miejscu, w którym lekarze SS przeprowadzali selekcję, kierując większość z deportowanych na śmierć w komorach gazowych. Jego konserwacja była możliwa dzięki wsparciu finansowemu Franka Lowy’ego, którego ojciec, Hugo, zginął w obozie.
– Mamy wagon-pomnik, symbolizujący cierpienie i deportacje Żydów z Węgier, wśród których był mój ojciec, brutalnie zamordowany zaraz po przyjeździe, kilka metrów od miejsca, w którym się znajdujemy. Jest to bardzo poruszająca chwila, ale jest to dla mnie zarazem zamknięcie pewnego etapu. Gdy straciłem ojca miałem 13 lat, dziś mam lat 80 – powiedział dziennikarzom Frank Lowy.
Jerzy Bukowski















