Jak podała “Rossijskaja Gazieta”, regionalny urząd Ministerstwa Spraw Wewnętrznych FR otrzymał od policjantów zawiadomienie o przybyciu do szpitala rannego mężczyzny, który oświadczył, że został zaatakowany przez niedźwiedzia.
“Jak opowiedział poszkodowany, do ataku doszło, gdy wybrał się z dwoma znajomymi do tajgi na polowanie. Chcieli pozyskać poroża leśnej zwierzyny. Jak twierdził, grupa rozproszyła się by przeczesywać większy obszar. Niedźwiedź wyskoczył na niego niespodziewanie <z jawnie agresywnymi zamiarami>. Tuwiniec opowiedział, że znalazł się bezpośrednio w łapach zwierzęcia, który zaczął go kąsać. Zaatakowany nie poddał się, ale zdołał mocno ugryźć zwierzę w język. Według relacji, niedźwiedź głośno zaryczał po czym szybko się oddalił, pozostawiając rannego mężczyznę” – czytamy na stronie www.kresy.pl.
Nawet jeżeli ta historia jest prawdziwa, zaatakowany przez władcę tajgi ranny i jego koledzy mogą mieć poważne kłopoty, ponieważ byli poszukiwani przez policję w związku z doniesieniem okolicznych mieszkańców, że rozpalają w lesie ogniska, podczas gdy w całej Republice Tuwa obowiązuje obecnie ostry reżim przeciwpożarowy. Myśliwych czeka więc najpewniej kara w postaci grzywny.












