Upiorni uczniowie

Medialne informacje o zachowaniu niektórych uczniów szkół (także podstawowych) w Polsce przypominają relacje z domów poprawczych lub z zakładów karnych. Różnica polega na tym, że w tych drugich więźniowie są agresywni wobec siebie nawzajem, nie odważają się natomiast atakować personelu.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
10 października, 2010
Post thumbnail default dark

Najnowszy numer “Tygodnika Powszechnego” przynosi wstrząsający reportaż napisany przez nauczycielkę gimnazjalną z jednej z małych miejscowości na północy Polski. Wyłania się z niego przerażający obraz kompletnego rozprzężenia, zdziczenia i bezkarności sporej części nastolatków, potrafiących zwyzywać nauczycieli wulgarnymi słowami podczas lekcji, nie wspominając o innych formach dokuczania im, czy niszczenia mienia. Dyrekcja szkoły i kuratorium bezradnie rozkładają ręce, a rodzice często stają po stronie swoich dzieci, mając pretensje do nauczycieli, że nie potrafią utrzymać dyscypliny i wzywają ich “z byle powodu”.

Podobne sceny zdarzają się także w podstawówkach. Ostatnio gazety doniosły o strajku, ogłoszonym przez rodziców szkoły w Czyżewie, którzy boją się o bezpieczeństwo swoich pociech, terroryzowanych przez 9-letniego chłopca. Bije on i dusi koleżanki oraz kolegów z trzeciej klasy, a ostatnio obnażył się na korytarzu i nasikał na schody.

Dyrekcja placówki jest bezradna, a matka upiornego ucznia nie widzi problemu.

Temat podjęła Telewizja TVN 24, która zebrała relacje rodziców z klasy, do której uczęszcza ów gagatek

– Pchnął ją na ławkę, to miała tu udo rozcięte i to dość sporo – powiedział dziennikarzom ojciec Oli z III klasy, Zdzisław Gotowicki.

– Na schodach też ją uczulam, żeby szła za nim, a nie przed nim, żeby nie była popchnięta ze schodów – relacjonowała Barbara Wrzosek, matka Pauliny.

– Przyborami atakuje, przecież są ostre. Jak wziął ołówek, to pani mu zabrała, bo chciał przebić jakiegoś tam z uczniów. Ostatnio to przeszło nasze oczekiwania. Obnażył się i załatwił przy wszystkich dzieciach na korytarzu na schodach. Mało tego, jeszcze z tyłu dziewczynka w to wszystko weszła – dodał ojciec, Marek Wrzosek.

Przeciwnego zdania jest natomiast matka 9-letniego chuligana:

– Jest bardzo spokojny i grzeczny, widocznie otoczenie stwarza problemy, a nie samo dziecko. Ono jest spokojne. Inni leją, to dlaczego ja mam się nie bronić?! No, taka jest prawda. To tkwi wewnątrz, ale nie w samym dziecku, bo jak dziecko może być terrorystą skoro to jest 9-letnie dziecko – powiedziała dziennikarzom TVN 24.

Dyrektorka szkoły Anna Siennicka potwierdziła, że rodzice małego bandyty uważają, iż w ogóle nie ma problemu, a tym bardziej potrzeby korzystania z poradni psychologiczno-pedagogicznej, bo to nauczyciele są winni zaistniałej sytuacji.

Szkoła nie ma możliwości zmuszenia rodziców, żeby wysłali dziecko do takiej poradni, a szkoła nie może odmówić przyjęcia go.

– Kilka lat temu było tak, że szkoła kierowała uczniów na badania do poradni. Po badaniach poradnia przesyłała informacje do szkoły, a jedną do rodzica. W tej chwili rodzic zapoznaje się z opinią, ewentualnie orzeczeniem poradni. Tam podpisuje to orzeczenie, bądź nie. Jeżeli ma opinię, może ją przynieść do szkoły, pokazać wychowawcy albo nie. To jest decyzja rodzica – powiedziała Siennicka na antenie TVN 24 i dodała, że podjęła doraźne środki zapobiegawcze, czyli zatrudniła dodatkową osobę do pilnowania niesfornego 9-latka podczas lekcji.

Jego matka stwierdziła natomiast, że była z synem w poradni, ale jego rozwój jest prawidłowy, więc żadnej opinii nie dostała. Nie chce jednak odpowiedzieć na pytanie, którą poradnię odwiedzili.

Rodzice innych dzieci złożyli do sądu wniosek o wgląd w sytuację rodzinną chłopca, zebrali także podpisy i przekazali do ministra sprawiedliwości, żeby ten wpłynął na przyśpieszenie decyzji. Informacje o kłopotach z 9-latkiem otrzymał też Rzecznik Praw Dziecka.

Reszta klasy na razie znalazła na niego własny sposób.

– Jeżeli on siada na chłopca, przewala go, dusi, no to dzieci same strategię obrony sobie obrały. Dziewczynki stoją wkoło i krzyczą, a chłopcy odciągają za nogi – powiedział w TVN 24 Marek Wrzosek.

W gorszej sytuacji jet autorka reportażu w “Tygodniku Powszechnym”: za nią nie wstawią się przecież podczas awantury w klasie inni członkowie grona pedagogicznego, musi więc sama radzić sobie z gromadą zdemoralizowanych małolatów, rzucających w nią nie tylko grubymi słowami, ale także różnymi przedmiotami.

Czyżbyśmy właśnie obserwowali tragiczny triumf mody na bezstresowe wychowanie polskich dzieci i młodzieży? A może najgorsze dopiero przed nami i już wkrótce z rozrzewnieniem będziemy wspominać takie “niewinne” historie jak ta sprzed kilku lat, kiedy to uczniowie włożyli nie lubianemu nauczycielowi kosz na głowę?

Jerzy Bukowski

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter