W lutym br. dyrekcja TPN ogłosiła przetarg na wykonanie prototypu takiego pojazdu wyposażonego w automatycznie pracujący system samodzielnie dobierający odpowiednią moc w oparciu o odczyty czujników sił działających na konie pracujące w zaprzęgu. Silnik eliminuje obciążenia wynikające z nachylenia terenu.
“- Pomysł na budowę i testy wozu ze wspomaganiem elektrycznym zrodził się już dość dawno. Przedsięwzięcie od początku budziło pewne kontrowersje – jednym się spodobało, drugim mniej, np. ze względu na koszty budowy, czy tak, jak w przypadku organizacji Viva!, ze względu na zastrzeżenia co do jego prawidłowego działania. Przedstawiciele organizacji obawiali się tego, czy fiakrzy ze wspomagania będą rzeczywiście korzystać. Myślę, że te wątpliwości rozwialiśmy – system jest autonomiczny, będzie włączał się sam i będzie niezależny od kierującego pojazdem. Na tym nam zależało” – tak wypowiedział się w tej sprawie w tekście zamieszczonym na stronie internetowej Parku jego dyrektor Szymon Ziobrowski.
Testy odbywały się w Bukowinie Tatrzańskiej, na drogach o nachyleniu znacznie przewyższającym występujące na trasie z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka. Obciążenie wozów podczas nich odpowiadało regulaminowemu (13 osób plus powożący).
“- Pierwsze testy wypadły obiecująco, oczywiście pojawiły się pewne kwestie wymagające dopracowania, ale zbudowanie tego prototypu uważam za sukces. Mam nadzieję, że jeśli uda się to rozwiązanie wprowadzić w życie, rozwieje to już na dobre wszelkie wątpliwości dotyczące tego czy konie w Morskim Oku pracują ponad siły” – skomentował dyrektor TPN.
Wóz zostanie sprawdzony w każdych warunkach atmosferycznych. Jeżeli sprawdzi się w 100 procentach, zostanie zakupiony przez dyrekcję Parku i fiakrów.










