Mandat zdobył z tego grona tylko były trener reprezentacji narodowej w piłce ręcznej Bogdan Wenta (drugie miejsce na liście Platformy Obywatelskiej w okręgu małopolsko-świętokrzyskim).
Okazało się, że Polacy są przy urnach o wiele bardziej rozsądni, niż wydaje się to partyjnym strategom, którzy zwłaszcza w ostatnich dniach kampanii postawili głównie na ludzi znanych nie z politycznych osiągnięć, ale z sukcesów w innych dziedzinach życia. Ani medale olimpijskie, ani częsta obecność na ekranach, ani skandalizujące zachowania nie dały im jednakże miejsc w europarlamencie.
Celebryci mieli być atrakcyjnym magnesem dla wyborców, a okazali się balastem dla ugrupowań, które wytypowały ich do walki o mandaty w PE.
Polacy postąpili rozważnie i nie dali kredytu zaufania ludziom nie znającym się na polityce, którzy ozdobili listy wszystkich partii (w najmniejszej liczbie Prawa i Sprawiedliwości). Postawili na zawodowców, ewentualnie na przedstawicieli świata nauki, którzy udowodnili już swoje kompetencje w sprawach parlamentarnych tak na krajowej, jak na europejskiej arenie.
















