Przygotowywany od wielu miesięcy atak został udaremniony dzięki akcji służb specjalnych o kryptonimie “Miecz”.
– Zginęłyby tysiące obywateli. Do ataków miało dojść w dużych miastach, nie mogę powiedzieć, w jakich dokładnie. Mogę tylko ujawnić, że zamachy miały być przeprowadzone w katedrach, dlatego obawialiśmy się, że w ich konsekwencji mogłoby zginąć kilka lub nawet kilkanaście tysięcy osób. Było przygotowane już praktycznie wszystko. Ale dzięki pracy operacyjnej mieliśmy przewagę, wiedzieliśmy kto, co i kiedy. Oni poświęcili na to bardzo dużo czasu. Terroryści robili rozpoznanie w Polsce, m.in. podszywając się pod turystów lub pozorując wizyty towarzyskie. Kiedy zaczęła zbliżać się Wigilia i zaczęliśmy obawiać się, że przebieg akcji możne nam się wymknąć spod kontroli, to postanowiliśmy ją przyciąć, czyli zakończyć. Osobom podejrzanym o przygotowywanie zamachu uniemożliwiono swobodne poruszanie się po terenie Polski. Akcja była skoordynowana z działaniem służb specjalnych w innych państwach. Zatrzymania miały także miejsce w innych krajach, nawet w Australii – powiedział gen. Pruszyński na antenie TVP Info.
Zapytany o motywy działania islamistów, gość TVP Info nie miał wątpliwości:
– Wtedy był problem związany z Irakiem. To miało być wymuszenie na Polsce określonych zachowań. Po zamachach w Hiszpanii terroryści wiedzieli, że można to zrobić – podkreślił generał Paweł Pruszyński.
Trzeba przyznać naszym służbom specjalnym, że potrafiły dochować w tej sprawie tajemnicy przez długie 9 lat.
















