KONTAKT   I   REKLAMA   I   O NAS   I   NEWSLETTER   I   PRENUMERATA
Niedziela, 7 sierpnia, 2022   I   11:50:33 PM EST   I   Donaty, Olechny, Kajetana
  1. Home
  2. >
  3. STYL ŻYCIA
  4. >
  5. Trochę historii

Oddał życie ćwierć wieku temu

03 października, 2009

Oddał życie ćwierć wieku temu
Parafia pw. Świętego Stanisława Kostki na Żoliborzu

Kościół u grobu księdza Jerzego jest dziś celem pielgrzymek – z księdzem prałatem ZYGMUNTEM MALACKIM, proboszczem stołecznej parafii pw. Świętego Stanisława Kostki na Żoliborzu, rozmawia Waldemar Żyszkiewicz

– Program uroczystości rocznicowych jest bogaty, zróżnicowany, a ich pełne kalendarium przekracza nawet częstą w Kościele katolickim formułę nowenny.
– Nowenna? Nie braliśmy tego pod uwagę jako kryterium. Ale program stołecznych obchodów jest rzeczywiście zróżnicowany. 
 
– Jakie założenia towarzyszyły jego układaniu? Jakie duchowe przesłanie zostało z nim związane?
– Chcieliśmy przypomnieć osobę księdza Jerzego i na powrót uczynić ją bliską naszym współczesnym, przede wszystkim młodzieży, która nie może go już pamiętać. Ksiądz Jerzy umiał jednoczyć ludzi, skupiać ich wokół naprawdę ważnych spraw. Dlatego ludzie, często pomimo prowadzonych sporów politycznych, dzielących ich różnic społecznych czy ostrych konfliktów światopoglądowych, potrafili działać razem dla wspólnej sprawy. Ten charyzmat ks. Popiełuszki, jeden z wielu, jakimi był obdarzony, jest dziś chyba najbardziej Polakom potrzebny. 
 
– Czas między nocnym czuwaniem modlitewnym, którym z 3 na 4 października rozpoczną się uroczyste obchody, a wieńczącą je w poniedziałek 19 października uroczystą liturgią Eucharystyczną, koncelebrowaną pod przewodnictwem arcybiskupa Kazimierza Nycza, ordynariusza Archidiecezji Warszawskiej, zostanie wypełniony muzyką, poezją, spotkaniami z młodzieżą…
– Będą koncerty muzyki poważnej, ale i mniej poważnej, bo chcieliśmy, żeby w tym spotkaniu z księdzem Jerzym w ćwierć wieku po jego śmierci wzięło udział jak najwięcej osób, o różnych doświadczeniach i potrzebach. Bardzo zależało nam, żeby zachęcić, zwłaszcza młodych, do współdziałania. Do aktywności w wymiarze duchowym, która nie ogranicza się do czysto sentymentalnych wspomnień, lecz chroni przed duchowym zniewoleniem. Przed zniewoleniem, z którym, mimo że Polska jest dziś wolnym krajem, znów często mamy niestety do czynienia. A ksiądz Jerzy nieodmiennie wzywa nas przecież do życia w wolności.
 
– Podczas Mszy św. dla uczniów szkół, które za patrona obrały sobie bohaterskiego kapelana Solidarności, homilię wygłosi ks. Piotr Pawlukiewicz. Dużo jest takich szkół?
– Na żoliborskie spotkanie u św. Stanisława Kostki zaprosiliśmy przedstawicieli uczniów z 21 placówek noszących imię księdza Jerzego. Z każdej szkoły przyjedzie pełny autobus, w sumie około siedmiuset osób. Zwiedzą tutejsze muzeum, obejrzą film. Może choć częścią wyniesionych stąd wrażeń podzielą się ze swymi kolegami.

– A czego mogą się spodziewać uczestnicy sympozjum, które też znalazło się w programie obchodów?
– Trudno uprzedzać fakty, ale osobiście mam nadzieję, że dzięki udziałowi ks. dr. Tomasza Kaczmarka, postulatora procesu beatyfikacyjnego, dowiemy się więcej o przebiegu jego rzymskiej fazy. Być może poznamy też przewidywany termin zakończenia prac. 

– Jak do swych jubileuszowych obchodów mógłby się odnieść ksiądz Jerzy? Czy podczas przygotowań taka refleksja pojawiła się u organizatorów? Czy, ujmując rzecz metaforycznie, konsultował ksiądz prałat program z Zainteresowanym?
– Nie na wszystko przecież miałem wpływ. Niektóre rzeczy znalazły się w programie dlatego, że zgłaszali się do mnie ludzie i deklarowali, że chcą coś tutaj zrobić, że dla nich to jest naprawdę ważne. Dlatego mówimy teraz między sobą, może trochę żartobliwie, ale tylko trochę, że niektóre punkty programu podsunął nam właśnie sam ksiądz Jerzy… 

– A z jego punktu widzenia, na ile potrafimy go zrekonstruować, co mogłoby być największą wartością tych obchodów?
– Bez wątpienia jedność, której teraz najbardziej nam w Ojczyźnie brakuje. Bo niewiele pożytku płynie z powtarzanych pięknych słów o miłości, jeśli na co dzień coraz częściej miewamy duże problemy z dochowaniem wierności elementarnym standardom człowieczeństwa.

– Jaki cel duszpasterski stawia sobie ksiądz prałat w związku z tymi uroczystościami?
– Chciałbym przede wszystkim przybliżyć osobę księdza Popiełuszki wiernym z jak największej liczby polskich parafii. Chciałbym, żeby ten bohaterski kapłan był dobrze znany nie tylko w innych kościołach naszej stolicy, ale także poza Warszawą, poza terenem archidiecezji, po prostu w całej Polsce. Zresztą już dziś w wielu miejscach trwają modlitwy w intencji jego rychłej beatyfikacji.

– Kiedy kościół św. Stanisława Kostki stanie się sanktuarium?
– To będzie możliwe dopiero od momentu ogłoszenia beatyfikacji. 

– Sanktuarium bł. Jerzego Popiełuszki jako świątynia dużej żoliborskiej parafii. Czy to oznacza duże zmiany? Czy pojawią
się jakieś szczególne wyzwania?
– Oczywiście, że będzie różnica. Teraz pielgrzymki, które przybywają do nas dość często, zatrzymują się na krótko. Tyle, żeby pomodlić się przez kilka minut u grobu Sługi Bożego. Po beatyfikacji pielgrzymi z pewnością zostaną dłużej w sanktuarium, co najmniej przez godzinę. Wtedy będzie już można wziąć udział w specjalnych nabożeństwach lub w modlitwach wstawienniczych za przyczyną księdza Jerzego.

– Żoliborska świątynia i poświęcone księdzu Jerzemu muzeum wywarły bardzo mocne wrażenie na arcybiskupie Angelo Amato, prefekcie watykańskiej Kongregacji ds. Kanonizacyjnych, który przecież niejedno miejsce kultu już widział.
– Co o tym zadecydowało? Najpewniej fakt, że to miejsce żyje, że żoliborski kościół u grobu Sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki jest celem pielgrzymek, a nie tylko obiektem zainteresowania dla bardziej wymagających turystów. U grobu modlili się ludzie, wielu ludzi. Były świeże kwiaty, paliły się świece… Ale tak jest na co dzień, w związku z przyjazdem dostojnika Kościoła powszechnego nie zapłonęła ani jedna świeczka więcej. Natomiast w muzeum, dzięki dokumentacji fotograficznej, arcybiskup Amato mógł się przekonać, jak wielkie rzesze wiernych uczestniczyły w słynnych Mszach za Ojczyznę. Owszem, o fenomenie tych mszy słyszał już wcześniej, ale o tym, że gromadziły się na nich aż takie tłumy, nie wiedział. Jednak największe wrażenie wywarła na nim sceneria sali śmierci księdza Jerzego. Wtedy w oczach gościa z Watykanu zobaczyłem łzy.
 
Tygodnik Solidarność” nr 40
z 2 października 2009