Czy w najbliższym czasie coś się w tej materii wreszcie zmieni? Dyskutowano o tym podczas Święta Kwitnących Jabłoni w Łącku. Wzorując się na systemie austriackim nasz rząd chce, aby rolnicy mogli legalnie produkować do 100 litrów wysokoprocentowego trunku, a 300 litrów mogłoby pochodzić z gorzelni gospodarczych.
– To dobre rozwiązanie, bo ochroni dziedzictwo naszych ojców – powiedział Radiu Kraków prezes Stowarzyszenia Łącka Droga Owocowa Krzysztof Maurer.
A wójt Łącka Jan Dziedzina dodał:
– Ubolewam nad tym, że to, co wypracowali nasi pradziadowie jest marnowane teraz przez szarą strefę, oszustów, którzy na potęgę podrabiają słynną łącką śliwowicę. Jeśli będą ją produkować tylko gospodarze i zakłady z gminy Łącko, to będzie to tylko z korzyścią dla całej gminy i konsumenta. Jak zapłacą 50 procent akcyzy, to zysk dla budżetu państwa też będzie. To dla naszego regionu spora szansa.
“To leży w interesie Łącka, żeby nad śliwowicą udało się zapanować. Kiedy na etykiecie na butelce pojawi się nazwisko i adres tego, który ją wyprodukował, to efekt będzie taki, że kupujący wie od kogo kupił a to będzie gwarantować jakość produktu” – czytamy na stronie internetowe krakowskiej rozgłośni.
A na razie na polski rynek trafiają podróbki śliwowicy z Ukrainy, co oburza łąckich sadowników.
















