Senatorowie chcieli, by pomoc trafiła do tych, którzy żyją za mniej niż 2 tysiące złotych miesięcznie lub do rodzin, w których dochód na osobę nie przekracza 1250 złotych. Wsparcie dla nich miało wynosić 800 zł na miesiąc.
Nie zgodził się na to jednak minister finansów Mateusz Szczurek i Sejm radykalnie zmienił senacki projekt.
“Teraz ubiegać się o wsparcie będą mogły wyłącznie osoby mające na życie nie więcej niż 1050 zł miesięcznie i rodziny, w których na głowę przypada mniej niż 880 zł. Dodatkowo comiesięczne wypłaty nie wyniosą 800 zł, ale zaledwie 400 zł.” – czytamy w “DP”.
Według szacunków działaczy Sieci przy tak zaostrzonych kryteriach w Małopolsce pomoc trafi do najwyżej 200-300 byłych opozycjonistów, podczas gdy potrzebujących może być nawet pięć razy więcej.
“- Ludzie są tym bardzo rozgoryczeni. Nie rozumieją, dlaczego nie ma pieniędzy dla tych, którzy kiedyś walczyli o wolność, a byli esbecy i funkcjonariusze PRL-u pobierają wielotysięczne emerytury” – powiedział gazecie Mach.
Pracujący nad ustawą poseł Platformy Obywatelskiej Józef Lassota tłumaczy, że w tegorocznym budżecie nie było wystarczających środków na ten cel, a poza tym “tak naprawdę nie posiadamy twardych danych, ilu rzeczywiście jest w Polsce potrzebujących”.
Prawo i Sprawiedliwość już zapowiedziało, że po dojściu do władzy złagodzi kryteria finansowe i podniesie wysokości wypłat.
“O wsparcie finansowe ubiegać się będzie można od dnia wejścia w życie ustawy. Warunkiem jego przyznania – oprócz spełnienia kryteriów finansowych – będzie przedstawienie w Urzędzie ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych dokumentu potwierdzającego status działacza opozycji antykomunistycznej. A ten wydawać ma Instytut Pamięci Narodowej” – napisał “Dziennik Polski”.
A generał Czesław Kiszczak nadal pobiera prawie 9 tys. zł emerytury…
















